SATYRYKON LEGNICA 2025 rys. Janek Janowski - "Balans"
Konkurs z charakterem. Rusza kolejna edycja Nagrody im. Andrzeja „Ibisa” Wróblewskiego
30 czerwca mija termin nadsyłania zgłoszeń w ramach IV edycji konkursu im. Andrzeja „Ibisa” Wróblewskiego, skierowanego do młodych dziennikarzy (przed ukończeniem 28. roku życia).
Z Adamem Sęczkowskim, pomysłodawcą tego szczególnego wydarzenia i zarazem jego sekretarzem, rozmawiam na temat motywacji powołania do życia tego projektu, jego idei, cech wyróżniających, a także planów i marzeń związanych z Nagrodą Ibisa.
- Jesteś Łodzianinem, który od lat łączy dziennikarstwo z pracą zawodową w różnych branżach. Skąd zrodził się pomysł konkursu kierowanego do młodych publicystów Warszawy i Mazowsza, który – jak sam twierdzisz – jest dla Ciebie jednym z ważniejszych projektów społecznych?
- Pomysł Ibisa narodził się w środowisku dziennikarskim z potrzeby wspierania młodych ludzi, którzy chcą tworzyć media odpowiedzialne, uczciwe i oparte na szacunku do odbiorcy. Od kilku lat działam w Zarządzie Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Oddziału Warszawskiego i właśnie tam zaczęliśmy rozmawiać o tym, że młodzi twórcy potrzebują nie tylko wyróżnienia, ale też przestrzeni do rozwoju i integracji. Nagroda im. Andrzeja „Ibisa” Wróblewskiego łączy wartości, które są mi szczególnie bliskie: pamięć o wybitnym dziennikarzu, troskę o kulturę słowa oraz wspieranie początkujących ludzi mediów.
- Jak uzasadnisz wybór patrona nagrody? Dlaczego właśnie Andrzej „Ibis” Wróblewski?
- 26 lipca 2022 roku przypadała setna rocznica jego urodzin. Ustanowienie nagrody - w porozumieniu z jego żoną, Elżbietą Wojnowską – było wtedy i pozostaje do dziś wyrazem pamięci i wdzięczności dla wybitnego dziennikarza i społecznika, który konsekwentnie dbał o kulturę języka i piękno polszczyzny. Propozycja wyboru patrona wyszła od red. Tomasza Miłkowskiego, przewodniczącego Oddziału Warszawskiego SDRP, i od początku wydała się bardzo trafna. Andrzej „Ibis” Wróblewski był dziennikarzem, krytykiem muzycznym i językoznawcą, przez lata związanym z „Życiem Warszawy”. Dla wielu osób był symbolem dziennikarskiej klasy, kultury słowa i ogromnego szacunku do języka polskiego.
Właśnie dlatego uznaliśmy, że będzie najlepszym patronem dla nagrody przyznawanej młodym dziennikarzom. Chcieliśmy, by to wyróżnienie nie tylko promowało dobre teksty, materiały i reportaże, ale też przypominało o odpowiedzialności za słowo, o pięknie polszczyzny i o etosie zawodu. W pewnym sensie ta nagroda jest także hołdem dla jego pracy i wartości, które reprezentował.
- Co jeszcze ją wyróżnia?
- Nagrodę Ibisa wyróżnia coś więcej niż sam konkurs i ceremonia wręczenia wyróżnień. To inicjatywa, która łączy pamięć o patronie z realnym wsparciem dla osób rozpoczynających pracę w mediach. Zależy nam nie tylko na docenieniu najlepszych materiałów, ale też na 7budowaniu środowiska, które będzie się wzajemnie inspirować, współpracować i rozwijać. Dlatego tak ważny jest powstały niedawno Zespół Młodych Dziennikarzy SDRP. Chodzi o to, by młodzi dziennikarze nie działali w oderwaniu od siebie, tylko mogli się integrować, uczyć od siebie nawzajem i nabierać odwagi do podejmowania się ambitniejszych projektów. Właśnie to sprawia, że Nagroda Ibisa ma charakter nie tylko konkursowy, ale też środowiskowy i rozwojowy.
Od dwóch edycji ogromnym wsparciem dla nas jest też wybitna dziennikarka Zofia Czernicka, która prowadzi galę wręczenia nagród. To dla nas wielki zaszczyt i ważny znak, że inicjatywa zyskuje prestiż oraz uznanie. Podczas ostatniej gali pojawiły się również wyjątkowe muzyczne akcenty – wystąpiła Elżbieta Wojnowska, wdowa po Andrzeju Wróblewskim, a także Kataryniarz Jan z piosenkami warszawskimi. To wszystko buduje niepowtarzalny klimat nagrody i nadaje jej bardzo ludzki wymiar.
- Jak przyjmowane było to wyróżnienie na początku, a jak dziś?
- Nagroda Ibisa potrzebowała czasu, by zaistnieć i zbudować swoją pozycję. Odbiór od początku był bardzo życzliwy, ale trzeba było konsekwentnie pracować nad rozpoznawalnością konkursu, jego rangą i zaufaniem ze strony środowiska.
Dziś mogę powiedzieć, że ta praca przynosi efekty. Nagroda ma już swoją markę, jest coraz bardziej zauważalna i przyciąga młodych twórców, którzy chcą się rozwijać oraz konfrontować swoje materiały z oceną doświadczonego grona. Cieszy mnie szczególnie fakt, że konkurs nie tylko się utrzymuje, ale także dojrzewa – zarówno pod względem poziomu zgłoszeń, jak i zainteresowania środowiska. To dla mnie znak, że warto było konsekwentnie budować tę inicjatywę.
- To niezwykle optymistyczne, że w dobie szybkich i niekoniecznie rzetelnych mediów, nośnych podcastów i atrakcyjnych rolek konkurs, jak by nie było, w tradycyjnej formule, cieszy się zainteresowaniem młodych?
- Myślę wręcz, że właśnie w tej rzeczywistości taka rywalizacja może być szczególnie potrzebna. Młodzi ludzie są dziś bardzo wrażliwi na formę przekazu, lubią rzeczy dynamiczne, krótkie i atrakcyjne wizualnie, ale jednocześnie potrafią docenić coś inteligentnego, celnego i z charakterem. Jeżeli konkurs mówi o języku w sposób ciekawy, nowoczesny i nieprzesadzony, to może naprawdę przyciągać. Bo młodzi nie uciekają od jakości. Oni po prostu chcą, żeby była podana w sposób, który do nich trafia.
- Co doradziłbyś uczestnikom konkursu? Co będzie szczególnie premiowane?
- Przede wszystkim radziłbym odwagę i autentyczność. Kapituła na pewno będzie zwracała uwagę nie tylko na temat, ale też na sposób opowiedzenia historii. Liczą się oryginalność, kultura słowa, trafność obserwacji i pomysłowość.
Ważna jest również staranność. Nawet świetny materiał może stracić, jeśli będzie niedopracowany formalnie. Szukamy prac wyrazistych, które są dobrze napisane i zostają w pamięci.
- Na co mogą liczyć laureaci, poza satysfakcją ze zdobycia wyróżnienia?
- Oczywiście sama satysfakcja i prestiż zdobycia lauru są bardzo ważne, ale finaliści mogą też liczyć na realną promocję swoich osiągnięć. Myślę tu o dyplomach, nagrodach, wyróżnieniu publicznym i szerszym zauważeniu ich pracy. Taki sukces może też otwierać kolejne możliwości - zarówno wizerunkowe, jak i organizacyjne, a być może nawet prowadzić do kolejnych nominacji, jeśli ta ścieżka będzie miała zastosowanie. W praktyce to nie jest tylko jednorazowy tytuł, ale też szansa na zaistnienie w szerszym obiegu. Wśród wyróżnionych są dziś osoby, które rozwijają się dalej i są coraz szerzej zauważane, jak Nikola Budzińska, Julian Mordarski, Natan Chwalewski czy Sebastian Słowiński. W tym roku Nikola i Natan byli też nominowani do prestiżowej corocznej Nagrody Zielonego Prusa. Część laureatów i nominowanych działa również we wspominanym już Zespole Młodych Dziennikarzy SDRP. To pokazuje, że Nagroda Ibisa może być ważnym impulsem do dalszego rozwoju zawodowego.
- Czy popularność konkursu da się „zmierzyć” liczbą zgłoszeń?
- To nie jest konkurs masowy, ale właśnie dzięki temu każde zgłoszenie ma znaczenie i nie ginie w tłumie. Co ważne – z każdą kolejną edycją widać nie tylko większą liczbę chętnych, ale też wyższy poziom całego konkursu. Pojawiają się coraz bardziej różnorodne propozycje – na przykład reportaże radiowe, których nie było jeszcze w pierwszej edycji. To pokazuje, że konkurs się rozwija, a uczestnicy coraz odważniej i ciekawiej podchodzą do formy zgłoszeń.
(Laureaci i jury Konkursu ad. 2025. Fot. Krzysztof Żuczkowski)
- Pomimo mocnych i rozpoznawalnych nazwisk członków Kapituły?
- Kapituła Nagrody Ibisa to w istocie grono osób o ogromnym dorobku i autorytecie. Obecnie zasiadają w niej: prof. dr hab. Jerzy Bralczyk – wybitny językoznawca i członek Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN, prof. dr hab. Tadeusz Kononiuk z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego – kierownik Katedry Prawa Mediów, ekspert w zakresie prawa prasowego i etyki mediów, dr Tomasz Miłkowski – ceniony krytyk teatralny i publicysta, Elżbieta Wojnowska – artystka i piosenkarka, Marek Kuliński – dziennikarz i działacz mediów oraz Wojciech Choina – popularyzator i uczestnik wypraw rowerowych, wiceprezes Oddziału Warszawskiego SDRP. To osoby reprezentujące różne środowiska, które łączy troska o jakość słowa i etykę mediów. Ja pełnię w tej Kapitule funkcję sekretarza.
- Przypomnijmy, jakie są wymogi uczestnictwa i do kiedy można nadsyłać zgłoszenia?
- Do konkursu zapraszamy młodych dziennikarzy związanych z Warszawą lub Mazowszem, którzy nie ukończyli 28. roku życia. Zgłoszenia mogą nadsyłać redakcje, organizacje społeczne, członkowie Kapituły, a także sami kandydaci w terminie do 30 czerwca. Zgodnie z regulaminem, do materiałów konkursowych trzeba dołączyć kartę zgłoszenia oraz oświadczenie autora. Wszystkie dokumenty należy przesłać na adres: sdrp.warszawa@dziennikarzerp.pl
- Sam jesteś laureatem i wielokrotnie byłeś nominowany do różnych nagród i plebiscytów. Jak przyjmujesz takie wyróżnienia?
- Każda nominacja i wysokie miejsce w plebiscycie były dla mnie źródłem radości i satysfakcji. Zostałem laureatem i nominowanym w wielu konkursach i plebiscytach, m.in. „Człowiek Roku” (II miejsce w plebiscycie „Człowiek Roku 2024”, IV miejsce w wyborze „Człowieka Roku 2025”, V miejsce w edycji „Człowieka Roku 2023” w kategorii kultura w Łodzi) Polska Press oraz „Lider z Powołania”, przyznawanego przez Magazyn WhyStory. Wśród moich wyróżnień znajdują się także wcześniejsze nagrody w plebiscytach „Dziennikarz Obywatelski Roku”. To dla mnie znak, że działalność na rzecz kultury i społeczności lokalnej ma sens i jest dostrzegana. Takie wyróżnienia motywują do dalszej pracy.
- Jak mógłbyś opisać swoje doświadczenie dziennikarskie?
- Moja droga dziennikarska rozpoczęła się w 2009 roku, kiedy przez osiem lat
współpracowałem z serwisem Wiadomości24.pl. Odbywałem też praktyki w Dzienniku Łódzkim oraz współprowadziłem audycję w łódzkim Radiu Manhattan. Później pisałem także dla Blasting News, Panoramy Polskiej i Tygodnika Polskiego. W 2017 roku chciałem stworzyć przestrzeń, w której wartościowe rozmowy nie giną w internetowym szumie. Tak powstał serwis „Odkrywamy Idoli” – miejsce publikacji wywiadów, ale też działań charytatywnych i społecznych. Jako redaktor naczelny przeprowadzałem tam rozmowy z artystami i znanymi ludźmi z Polski i zagranicy, m.in. z tak popularnymi, jak Drupi, Sandra, Serj Tankian z zespołu System of a Down, Kate Ryan, Irena Jarocka, Krystyna Janda czy ojciec Leon Knabit.
Relacjonowałem również na żywo wydarzenia sportowe, m.in. mecze podczas Euro 2016 we Francji, Euro 2012 w Polsce i Ukrainie, Mistrzostw Europy w Koszykówce Kobiet w 2011 roku oraz Mistrzostw Europy w Piłce Siatkowej Kobiet w 2009 roku. Przygotowywałem ponadto relacje i fotorelacje z koncertów, m.in. Leonarda Cohena, Eltona Johna, Stinga, TOTO i Andrei Bocellego.
- Jakie są Twoje plany i marzenia związane z Nagrodą Ibisa?
- Chciałbym, aby Nagroda Ibisa z każdym rokiem rozwijała się i dojrzewała. Jestem z niej dumny, bo to moje dziennikarskie dziecko, któremu chciałbym zapewnić jak najpiękniejszą przyszłość. Jako organizatorzy liczymy również na dalszą bardzo dobrą współpracę oraz na docenienie naszej nagrody przez Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego z jego marszałkiem, Adamem Struzikiem. Chcielibyśmy, aby tę inicjatywę dostrzegli i inni potencjalni partnerzy i darczyńcy i aby Nagroda Ibisa utwierdzała młodych dziennikarzy w przekonaniu, że rzetelność i kultura słowa wciąż mają znaczenie.
Rozmawiała: Izabela Witkowska-Martynowicz








