<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej</title>
	<atom:link href="https://www.dziennikarzerp.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.dziennikarzerp.pl</link>
	<description>Oddział Warszawski</description>
	<lastBuildDate>Fri, 08 May 2026 18:53:47 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.5.1</generator>
		<item>
		<title>Poza prawem</title>
		<link>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/05/poza-prawem/</link>
		<comments>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/05/poza-prawem/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 May 2026 18:53:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Kuliski</dc:creator>
				<category><![CDATA[101 słów na piątek]]></category>
		<category><![CDATA[Aktualności]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.dziennikarzerp.pl/?p=13083</guid>
		<description><![CDATA[Europejski Trybunał Praw Człowieka, działający z mandatu Rady Europy, której Polska jest członkiem, wydał zabezpieczenie, w którym wzywa stosowne polskie władze do umożliwienia wybranym sędziom do Trybunału Konstytucyjnego sprawowanie ich powinności, czyli orzekania. Ale Trybunał Konstytucyjny ustami swojej rzeczniczki udaje, że decyzja Trybunału Praw Człowieka go nie dotyczy. Paradoksalnie sąd konstytucyjny oświadcza, że nie zamierza przestrzegać prawa.
Taki stan rzeczy utrzymuje się od wielu lat. Prawo swoje, a urzędnicy, którzy przypisują sobie uprawnienia ustawodawców, swoje. Niebezpieczna to gra, która nie tylko paraliżuje organy państwa, a takim jest przecież Trybunał Konstytucyjny, ale utrwala przekonanie, że można w państwie prawa bimbać na prawo.
(Tomasz Miłkowski)

]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><a href="https://www.dziennikarzerp.pl/wp-content/uploads/2023/01/MILKOWSKI_zdjecie-2-e1674770416857.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-9371" alt="MILKOWSKI_zdjecie 2" src="https://www.dziennikarzerp.pl/wp-content/uploads/2023/01/MILKOWSKI_zdjecie-2-e1674770416857-222x300.jpg" width="222" height="300" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/05/poza-prawem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zaproszenie na galę Nagrody Boya</title>
		<link>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/05/zaproszenie-na-gale-nagrody-boya-2/</link>
		<comments>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/05/zaproszenie-na-gale-nagrody-boya-2/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 May 2026 18:47:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Kuliski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.dziennikarzerp.pl/?p=13080</guid>
		<description><![CDATA[Zarząd Klubu Krytyki Teatralnej Stowarzyszenia Dziennikarzy RP/ polskiej sekcji IATC/AICT serdecznie zaprasza na uroczystość wręczenia Nagrody im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego 2026, którą otrzymuje pan MIROSŁAW BAKA za wybitne osiągnięcia aktorskie, ze szczególnym uwzględnieniem kreacji w Teatrze Wybrzeże.

Gala finałowa odbędzie się 25 maja 2026 roku o godzinie 17.00 w Domu Dziennikarza w Warszawie przy ul. Foksal 3/5, sala B. Laudację na cześć Laureata wygłosi red. Alina Kietrys.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://www.dziennikarzerp.pl/wp-content/uploads/2026/05/Baka-portret.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-13074" alt="Baka portret" src="https://www.dziennikarzerp.pl/wp-content/uploads/2026/05/Baka-portret-300x199.jpg" width="300" height="199" /></a></p>
<p>Nagroda im. Tadeusza Żeleńskiego-Boya jest przyznawana artystom teatru – aktorom, reżyserom, scenografom oraz dramatopisarzom i krytykom – za najbardziej interesujące dokonania w danym roku lub za całokształt twórczości stanowiącej liczący się wkład w rozwój polskiego teatru. Nosi imię najsłynniejszego polskiego krytyka teatralnego, zamordowanego przez Niemców w czasie II wojny światowej .</p>
<p>Wyróżnienie zostało ustanowione w 1956 r. z inicjatywy Romana Szydłowskiego, wieloletniego prezesa Klubu Krytyki Teatralnej SDP, współzałożyciela Klubu Paryskiego, który dał początek Międzynarodowemu Stowarzyszeniu Krytyków Teatralnych. Pierwszym laureatem nagrody został w 1957 r. Kazimierz Dejmek za inscenizację „Śmierci Winkelrieda”, jednego ze spektakli symbolizujących przemiany polityczne w polskim teatrze w okresie odwilży październikowej.</p>
<p>Wśród 50 laureatów, którzy otrzymali to wyróżnienie w minionych latach, znaleźli się artyści, których twórczość nadawała kształt polskiemu teatrowi, m.in.: Kazimierz Dejmek, Zbigniew Zapasiewicz, Jerzy Grzegorzewski i Henryk Tomaszewski (nagrodzeni dwukrotnie), Tadeusz Kantor, Konrad Swinarski, Krystyna Skuszanka, Lidia Zamkow, Adam Hanuszkiewicz, Jacek Woszczerowicz, Gustaw Holoubek, Janusz Wiśniewski, Krystyna Janda, Jan Peszek, Piotr Cieplak, Jerzy Radziwiłowicz, a w roku ubiegłym Mateusz Pakuła.</p>
<p>Będziemy zaszczyceni Państwa obecnością</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><b>dr Tomasz Miłkowski</b></p>
<p>honorowy wiceprezydent IATC/AICT</p>
<p>prezes polskiej sekcji</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/05/zaproszenie-na-gale-nagrody-boya-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Krytyka teatralna się opłaca</title>
		<link>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/05/krytyka-teatralna-sie-oplaca/</link>
		<comments>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/05/krytyka-teatralna-sie-oplaca/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 05 May 2026 13:38:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Kuliski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.dziennikarzerp.pl/?p=13070</guid>
		<description><![CDATA[Zgłoś się do Konkursu im. Andrzeja Żurowskiego - tylko do końca maja!

Przypominamy, że do 30 maja 2026 czekamy na zgłoszenia do 13. edycji Konkursu im. Andrzeja Żurowskiego dla młodych krytyczek i krytyków teatralnych. To jedna z nielicznych w Polsce inicjatyw realnie wspierających rozwój krytyki, oferująca znaczące nagrody finansowe (do 7 000 zł) oraz możliwość wejścia w profesjonalny obieg i zaistnienia w środowisku.

Tegoroczne recenzje oceni kapituła w składzie: prof. Bożena Frankowska, Sławomira Łozińska, Remigiusz Grzela, prof. Maciej Wojtyszko oraz dr Tomasz Miłkowski (przewodniczący), honorowy wiceprezes AICT – Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych przy UNESCO.

Konkurs od trzynastu lat, z inicjatywy Aliny Kietrys, realizuje Teatr Miejski w Gdyni.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><a href="https://www.dziennikarzerp.pl/wp-content/uploads/2026/05/zurowski_2026.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-13060" alt="zurowski_2026" src="https://www.dziennikarzerp.pl/wp-content/uploads/2026/05/zurowski_2026-300x214.jpg" width="300" height="214" /></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><b>Dlaczego warto?  Głosy ubiegłorocznych laureatów:</b></p>
<p><b>Agata Skrzypek:<br />
</b>„To jedyny w Polsce konkurs, w którym w szranki stają ze sobą krytyczki i krytycy teatralni, zyskując szansę na docenienie swojej twórczości przez szersze oraz specjalistyczne grono odbiorców, a także na znaczące przyspieszenie kariery. Pojedynczość Konkursu wśród liczniejszych konkursów dramaturgicznych i teatralnych podkreśla jego wyjątkowy charakter; wskazuje jednak także na niszowość wykonywanego przez nas zawodu i w obrębie tej niszy ważne jest zarówno pielęgnowanie wzajemnych relacji, jak i radosne, żywe współzawodnictwo. Tego rodzaju życzliwą i sprzyjającą przestrzeń wymiany otwiera co roku Teatr Miejski w Gdyni, wspierający organizacyjnie przebieg Konkursu Żurowskiego. Zachęcam gorąco wszystkich piszących o teatrze, by przezwyciężyli nieśmiałość, zakasali rękawy i zgłosili swoje teksty do tegorocznej edycji konkursu. Warto, warto, warto!”</p>
<p><b>Jan Karow:<br />
</b>„Pisanie o teatrze to szczególne zajęcia. Wymaga intelektualnych przygotowań, licznych podróży, koncentracji w trakcie spektaklu, intensywnej pracy pamięci, nieustannego poszerzania horyzontów. Dla niektórych to także sposób na wyrażenie siebie. Najważniejsza jest jednak pasja – bo teatr to emocje. Ci, którzy od lat tworzą konkurs im. Andrzeja Żurowskiego, dobrze o tym wiedzą – rok w rok skrupulatnie zbierają i rzetelnie czytają dziesiątki tekstów wyrosłych z pasji. Dzięki temu młode krytyczki i młodzi krytycy mogą poczuć się zauważeni. Mogą poczuć się docenieni. Mogą poczuć, że pisanie o teatrze ma znaczenie”.<b></b></p>
<p><b>Co wysłać?</b></p>
<p>Trzy własne opublikowane recenzje spektakli z premierami między 1.05.2025 a 30.05.2026.</p>
<p>szczegóły w Regulaminie: <a href="https://www.konkurs-zurowski.pl">www.konkurs-zurowski.pl</a></p>
<p><b>Gdzie wysłać?</b></p>
<p><a href="mailto:zgloszenia@konkurs-zurowski.pl"><b>zgloszenia@konkurs-zurowski.pl</b></a><b></b></p>
<p><b>lub na adres Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza w Gdyni, ul. Bema 26</b></p>
<p>W przypadku pytań dotyczących aktualnej edycji konkursu prosimy o kontakt z sekretarz konkursu <b>red. Aliną Kietrys</b> przez <a href="https://konkurs-zurowski.pl/kontakt/"><b>formularz kontaktowy.</b></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/05/krytyka-teatralna-sie-oplaca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sprawozdanie z zebrania Odziału Warszawskiego SDRP, 15 kwietnia 2026 r.</title>
		<link>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/05/sprawozdanie-z-zebrania-odzialu-warszawskiego-sdrp-15-kwietnia-2026-r/</link>
		<comments>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/05/sprawozdanie-z-zebrania-odzialu-warszawskiego-sdrp-15-kwietnia-2026-r/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 May 2026 21:25:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Kuliski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Oświadczenia, uchwały SDRP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.dziennikarzerp.pl/?p=13050</guid>
		<description><![CDATA[Kolejne posiedzenie Zarządu OW SDRP, zgodnie z wcześniejszą propozycją Przewodniczącego, red. Tomasza Miłkowskiego, koncentrowało się na tematach:

 

1. Sprawy finansowe i członkowskie, a w tym krótkie raporty członków Zarządu nt. rozmów telefonicznych z członkami zalegającymi z płatnościami składek oraz informacja o stanie finansów i najbliższych płatnościach.

2. Propozycja przyznania Nagrody im. Karoliny Beylin.

3. Zatwierdzenie listy kandydujących do Odznaki Honorowej SDRP – uchwała wystąpienia do Prezydium ZG SDRP w tej sprawie.

4. Zatwierdzenie sprawozdania merytorycznego z działalności Oddziału w roku 2025.

5. Prace nad stroną internetową - propozycje.

6. Sprawy różne.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Uczestnicy: </strong></p>
<p>- Wojciech Choina</p>
<p>- Jan Kot</p>
<p>-  Tomasz Miłkowski</p>
<p>- Julian Mordarski</p>
<p>- Paweł Olek</p>
<p>-  Adam Sęczkowski (online)</p>
<p>-  Andrzej Rogiński</p>
<p>- Hanna Świeszczakowska</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>* Izabela Witkowska-Martnowicz (protokół)</p>
<p>Ad. 1. Składki za 2026 rok opłaciło <b>170 osób</b> (15.04. 2026)</p>
<p>zrezygnowały z członkostwa– <b>4 osoby</b></p>
<p>zmarły –<b> 2 osoby</b>: Lucyna Barcz (ur. 19. 12. 1931 r., zm. 9.03. 2026); Krzysztof Mokrzyszewski<br />
(ur. 3.05. 1940, zm. 17.03.2026).</p>
<p>Wnioski dotyczące przeprowadzonej w marcu przez członków Zarządu OW akcji telefonicznego monitu ws. nieopłaconych składek członkowskich prowadzą do zbieżnych ze sobą konkluzji: na liście zalegających z płatnościami w większości znajdują się osoby w podeszłym wieku, z którymi kontakt jest utrudniony, czy to z powodu stanu zdrowia,<br />
czy nieaktualnych danych. W związku z takimi przypadkami podjęto decyzję o wystąpieniu do Zarządu Głównego z prośbą o zgodę na anulowanie obowiązku płatności wobec osób powyżej 80. roku życia, z zachowaniem ich członkostwa. Członkowie Zarządu, którzy dotychczas tego nie uczynili, zobowiązali się do przekazania sekretariatowi OW rezultatów z ich rozmów ze zwlekającymi z opłatami. Na podstawie dotychczasowych raportów z przeprowadzonej akcji, jej skuteczność oceniono na 50%.</p>
<p>Ad2. Przewodniczący OW SDRP, red. Tomasz Miłkowski zaproponował przyznanie Nagrody im. Karoliny Beylin w kolejnej jej edycji znanemu publicyście, prozaikowi, poecie, wykładowcy akademickiemu, kierownikowi literackiemu Teatru Żydowskiego – <b>Remigiuszowi Grzeli</b>, co zostało przyjęte jednogłośnie przez zgromadzonych. Gala odbędzie się w czerwcu, jeszcze przed wakacjami.</p>
<p>Ad.3 Po jednogłośnym zatwierdzeniu listy kandydujących do Odznaki Honorowej SDRP postanowiono wystąpić z uchwałą do Prezydium ZG SDRP w tej sprawie.</p>
<p>Ad.4. Jednogłośnie również zatwierdzono sprawozdanie merytoryczne z działalności OW SDRP<br />
w 2025 roku.</p>
<p>Ad.5. Julian Mordarski przedstawił wersję komputerową i mobilną odnowionej strony internetowej OW. Postanowiono, że dominującym na niej będzie kolor niebieski, przy stopce granatowej. Dyskutowano na temat ilości tzw. szpalt (2 – 3) i towarzyszącego im paska nawigacji oraz miejsca logotypu. Kolejne spotkanie na temat zmian na stronie zapowiedziano za 10 dni, jeszcze przed tzw. majówką, po powrocie<br />
z urlopu Marka Kulińskiego, który zajmuje się redakcją serwisu.</p>
<p>Ad.6 – sprawy różne:</p>
<p>* red. Andrzej Rogiński podziękował red. Janowi Kotowi za przeprowadzony wywiad nt. prasy lokalnej, który został wysłany do Stowarzyszenia Gazet Lokalnych, redakcji „Halo, Ursynów”<br />
i Warszawskiego Towarzystwa Prasy Lokalnej.</p>
<p>* Głosowano nad dwoma wnioskami: o reaktywację członkostwa i nowe zgłoszenie  Jednogłośnie przyjęto pierwszy z nich, oddalając drugi z powodu braku uzasadnienia, wykazanych publikacji oraz rekomendacji (wniosek może być rozpatrzony ponownie po ew. uzupełnieniu).</p>
<p>*Z powodu niedotrzymania kolejnego terminu, jesteśmy zmuszeni skorzystać z usług innego niż dotychczas punktu introligatorskiego, produkującego legitymacje członkowskie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><i>Protokołowała Izabela Witkowska-Martynowicz</i></p>
<p><i> </i></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/05/sprawozdanie-z-zebrania-odzialu-warszawskiego-sdrp-15-kwietnia-2026-r/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Witaj Majowa Jutrzenko!</title>
		<link>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/05/witaj-majowa-jutrzenko/</link>
		<comments>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/05/witaj-majowa-jutrzenko/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 May 2026 21:16:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Kuliski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.dziennikarzerp.pl/?p=13046</guid>
		<description><![CDATA[]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><a href="https://www.dziennikarzerp.pl/wp-content/uploads/2026/05/3-maja.png"><img class="alignleft size-medium wp-image-13047" alt="3 maja" src="https://www.dziennikarzerp.pl/wp-content/uploads/2026/05/3-maja-200x300.png" width="200" height="300" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/05/witaj-majowa-jutrzenko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Andrzej</title>
		<link>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/05/andrzej/</link>
		<comments>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/05/andrzej/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Apr 2026 22:15:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Kuliski</dc:creator>
				<category><![CDATA[101 słów na piątek]]></category>
		<category><![CDATA[Aktualności]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.dziennikarzerp.pl/?p=13042</guid>
		<description><![CDATA[Andrzej odszedł. Byliśmy kolegami szkolnymi. Z podstawówki i z Liceum, z jednej klasy. Nie byliśmy zbyt blisko. Ale mieliśmy wspólnych przyjaciół. On interesował się muzyką, ja teatrem. Polityką interesowaliśmy się obaj. Ale później. W mojej szkolnej adaptacji „Ogniem i mieczem” dostał rolę Podbipięty – ja Wołodyjowskiego. Każdemu według wzrostu.
Po latach Andrzej Olechowski wsparł mój projekt Zlotu Hamletów. Ufundował nagrodę Klubu Krytyki Teatralnej za monografię szekspirowską dla Andrzeja Żurowskiego. Wystarczyło jedno słowo. Taki był.
W polityce chciał uczestniczyć na własnych warunkach. Kiedy okazało się to niemożliwe, zrezygnował. Czasem udzielał mądrych rad jako były polityk.
Wielki żal, że nie zostałeś z nami dłużej.
(Tomasz Miłkowski)
]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><a href="https://www.dziennikarzerp.pl/wp-content/uploads/2023/01/MILKOWSKI_zdjecie-2-e1674770416857.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-9371" alt="MILKOWSKI_zdjecie 2" src="https://www.dziennikarzerp.pl/wp-content/uploads/2023/01/MILKOWSKI_zdjecie-2-e1674770416857-222x300.jpg" width="222" height="300" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/05/andrzej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Robot na noszach</title>
		<link>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/04/robot-na-noszach/</link>
		<comments>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/04/robot-na-noszach/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Apr 2026 19:21:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Kuliski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Kwaśny czwartek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.dziennikarzerp.pl/?p=13039</guid>
		<description><![CDATA[Dwie wiadomości, najprawdopodobniej będące fejkami. Jedna to obrazek: czterech mężczyzn w uniformach sanitariuszy z trudem dźwiga ciężkie nosze, na których leży biało-czarny humanoidalny robot, prawdopodobnie ze złamaną nogą. Druga to wiadomość tekstowa: 27 stycznia 2026 r. ukraiński robot Droid TW-7.62 wziął do niewoli trzech rosyjskich żołnierzy. A 13 kwietnia tego roku ukraińskie bezzałogowe platformy naziemne przy wsparciu dronów zdobyły placówkę rosyjską, doprowadzając do poddania się całej załogi wroga. Zastanawiacie się pewno, po co powtarzam informacje, które prawdopodobnie są nieprawdziwe? No cóż: najprawdopodobniej to nie znaczy z całą pewnością. A coś, co dziś jest nieprawdziwe, jutro może stać się zupełnie realne. Czy przed pierwszą wojną światową komendant Piłsudski przypuszczał, że za parę lat będzie słuchał swojego głosu, nagranego na płycie gramofonowej, a dziś będziemy go mogli oglądać na żywo i w kolorze podczas – bo ja wiem – nocnej rozmowy z aktualnym lokatorem Belwederu? Co oczywiście umożliwi nam sztuczna inteligencja.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Sztuczna inteligencja jest teraz jednym z głównym tematów rozważań publicystycznych, zaraz obok heheszków z kolejnych posunięć prezydenta Stanów Zjednoczonych czy niezwykle ważnych dywagacji na temat konfliktów między harcerzami a maślarzami i między jedną panią minister i drugą panią minister z byłej wspólnej partii, mającej w sondażach poparcie mniejsze od Związku Hodowców Kanarków. Przy czym, jeśli dla dziennikarzy i naukowców tematem są osiągnięcia sztucznej inteligencji w zakresie pisania wypracowań szkolnych czy prac doktorskich, umiejętności rozbierania zdjęć koleżanek z przedszkola czy kreowania portretów pomarańczowego Jezusa i filmów z oszalałymi sternikami targanego falami <i>PiStanika</i> – to dla przeciętnego człowieka prawdziwa sztuczna inteligencja to człekokształtne roboty. To one, tworzone na nasz obraz i podobieństwo mogą na tyle poruszyć ludzką wyobraźnię, że zaczniemy się ich bać. Bo tak naprawdę jedynym zagrożeniem dla ludzkości jest człowiek.</p>
<p>Na razie.</p>
<p>Na razie tylko w wyobraźni wykreujmy sobie naszego domowego robota. Któż z nas nie myślał o tym, żeby uciążliwości domowe (odkurzanie, gotowanie, przyszywanie guzików, odrabianie lekcji, pranie i prasowanie, wynoszenie śmieci połączone ze zgodną z przepisami segregacją tychże, rozmowy z żoną i oglądanie Moniki Olejnik) wykonywał za nas mało wymagający niewolnik? I to taki, który zgodnie z prawami Isaaca Asimova nie może nas skrzywdzić i musi być nam posłuszny?</p>
<p>Ciekawe, że tak głęboko siedzi w nas to upodobanie do niewolnictwa. Kilka lat temu w jednej z polskich gazet ukazało się ogłoszenie: <i>Niewolnicę zatrudnię. Oferty ze zdjęciem…</i> Odpowiedziało kilkadziesiąt osób. Ciągu dalszego tego eksperymentu nie znam, choć przyznam, że był frapujący. Ale roboty humanoidalne, pomagające nam w codziennym życiu, w Polsce się nie przyjmą. Po pierwsze, wielu z nas wykorzystywałoby je do wykazywania swojej wyższości, co w dziedzinie intelektualnej mogłoby być trudne, więc wyższość owa demonstrowana byłaby przy pomocy młotka i obcęgów, w skrajnych przypadkach – piły tarczowej. Ale – powiecie – któż by się rzucał na robota z młotkiem, jeśli kosztowałby on krocie? No nie wiem – w końcu, zegarek elektroniczny jakiś czas temu kosztował duże pieniądze, a dziś jest niezauważalnym dodatkiem do wszystkiego, nawet długopisów i ołówków. Po drugie, robot, wyposażony dodatkowo w umiejętność konwersacji, mógłby dla wielu z nas być znakomitą alternatywą dla rozmaitych partnerów czy towarzyszy w pracy, w polityce i w życiu. Świadomie pomijam tu kwestię tzw. robotów seksualnych, jako temat który znam słabo z przyczyn zasadniczych. Mając kontakt z wyposażonym w wielką wiedzę i nienachalnie z niej korzystającym robotem, któż chciałby w domu, w pracy czy w polityce jeszcze wybierać towarzystwo głupich, złośliwych czy egoistycznych ludzi? To z czasem mogłoby doprowadzić do powstania PPR, czyli Polskiej Partii Robotów, która w koalicji z wymierającym progresywnym skrzydłem Koalicji Obywatelskiej mogłaby przekształcić się w znaną od czasów Jarosława Haszka (skądinąd twórcy pojęcia <i>robot</i>) Partię Umiarkowanego Postępu w Granicach Prawa. Czy to możliwe? Nie, niemożliwe. Człowiek nigdy nie będzie działał w granicach prawa, jeśli chciałby osiągnąć umiarkowany postęp. Człowiek zawsze chce nieograniczonego prawa do tego, by innych przymuszać do postępu albo do ciemnoty, co czasem na jedno wychodzi.</p>
<p>Ale współpraca – człowieczo-niewolnicza – z robotami humanoidalnymi daje się już wyobrazić. O wiele łatwiej, niż współpraca człowieka z inteligencją jako taką. To daje się zaobserwować stosunkowo rzadko. Choć, być może i tutaj postęp współpracę taką wymusi.</p>
<p>Czy to nastąpi za naszego życia? Mojego na pewno nie, ale Waszego? Możliwe. Porzućmy na razie poruszające wyobraźnię obrazki robotów, biorących do niewoli całe zastępy armii wroga i nie zastanawiajmy się nad tym, czy pierwszego prawa Asimova nie dałoby się obejść przez odczłowieczanie narracji o owym wrogu i wpojenie w nasze roboty ekonomicznie i technologicznie uzasadnionego przeświadczenia, że wzięty do niewoli wróg to mechaniczna część obcej armii, którą opłaca się zlikwidować na miejscu, a nie wywozić do obozu, żywić i pilnować, żeby nie uciekł. Pomyślmy o pokojowo nastawionych robotach, które krok po kroku będą nam a. pomagać, b. zastępować w trudnych sytuacjach, c. zastępować w łatwych sytuacjach d. zastępować w życiu. Jest to zupełnie logiczne: energetycznie, psychologicznie, funkcjonalnie i ekologicznie robot jest o wiele lepszy od człowieka. Ale czy nie odziedziczy po swoim stwórcy jego głównych wad? Czy nie zacznie przeciążać swoich układów scalonych, gdy gdzieś w murach robotycznego Elsynoru zacznie stawiać sobie egzystencjalne pytanie <i>być albo nie być</i>…</p>
<p>Jeśli z kalkulacji wyjdzie mu – co jest logiczne – że lepiej jest nie być – przestanie się doładowywać i będzie z nim spokój. Tak jak z nami. Bo czy zaopatrzymy go w algorytm przewidujący to, że będzie potrafił się sam naprawiać, sam się odnieść na noszach ze złamaną nogą i ewentualnie sam rozwiązać problem gniazdka i wtyczki? Cóż, wszystko jest możliwe, według kolejnych praw technologicznych, tym razem przedstawionych przez innego twórcę literatury SF – Arthura C. Clarka:</p>
<p>1. Kiedy poważany naukowiec twierdzi, że coś jest możliwe, prawie na pewno ma rację. Gdy twierdzi, że coś jest niemożliwe, prawdopodobnie się myli.</p>
<p>2. Jedynym sposobem poznania granic możliwego jest ich przekroczenie i wejście w niemożliwe.</p>
<p>3. Każda wystarczająco zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii.</p>
<p>I wariant tego ostatniego prawa: każda technologia odróżnialna od magii jest niewystarczająco zaawansowana.</p>
<p>O sztucznej inteligencji w służbie magii i o czarach w codziennym życiu – następnym razem.</p>
<p><a href="https://www.dziennikarzerp.pl/wp-content/uploads/2024/01/pinkwart-foto.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-10277" alt="pinkwart foto" src="https://www.dziennikarzerp.pl/wp-content/uploads/2024/01/pinkwart-foto.jpg" width="240" height="180" /></a></p>
<p><b>Maciej Pinkwart</b></p>
<p><span style="text-decoration: underline;">30 kwietnia 2026</span></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/04/robot-na-noszach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z teki ekslibrisów Beaty Joanny Przedpełskiej: Na jubileusz</title>
		<link>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/04/z-teki-ekslibrisow-beaty-joanny-przedpelskiej-na-jubileusz/</link>
		<comments>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/04/z-teki-ekslibrisow-beaty-joanny-przedpelskiej-na-jubileusz/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Apr 2026 07:22:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Kuliski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.dziennikarzerp.pl/?p=13035</guid>
		<description><![CDATA[Subotica - piąte co do wielkości miasto w Serbii, znajduje się w okręgu Wojwodina, zaledwie 15 km od granicy z Węgrami. Na przestrzeni dziejów Subotica wchodziła w skład Królestwa Węgierskiego, Imperium Osmańskiego, Austro-Węgier; Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców; Jugosławii, a od 2006 roku - Republiki Serbii. Nazwa miasta funkcjonuje również jako Szabadka, a węgierski jest jednym z oficjalnych języków używanych w administracji.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>&nbsp;</p>
<p><a href="https://www.dziennikarzerp.pl/wp-content/uploads/2026/04/EXL-44.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-13036" alt="EXL 44" src="https://www.dziennikarzerp.pl/wp-content/uploads/2026/04/EXL-44-271x300.jpg" width="271" height="300" /></a></p>
<p>Dużą rolę w kultywowaniu tradycji odgrywa tamtejszy Ośrodek Kultury Węgierskiej: Nepkor. To jedna z najstarszych placówek kulturalnych w północnej Wojwodinie: początek jej działalności datuje się w 1871 roku. Centrum jest do dziś bardzo aktywne; prowadzi liczne programy, które mają na celu budowanie wspólnoty narodowej w regionie poprzez naukę języka węgierskiego, kontynuowanie zwyczajów ludowych, muzyki folk i sztuki. Dzieci, młodzież, dorośli należą do grup tanecznych, teatralnych i plastycznych; patronem grupy malarskiej jest Sandor Olah (1886-1966) &#8211; jeden z najważniejszych artystów, związanych z Suboticą. Ośrodek Kultury Węgierskiej został wyróżniony znaczącymi nagrodami za swoją działalność społeczną i pielęgnowanie tradycji: prestiżową Pro Urbe Awards (w 2002 roku) za wybitny wkład w rozwój kulturalny miasta oraz Nagrodą Premiera Węgier (w 2011 roku) za pracę na rzecz społeczności węgierskiej i dialogu międzykulturowego.</p>
<p>W 150. rocznicę działalności Ośrodek Kultury Węgierskiej Nepkor ogłosił Międzynarodowy Konkurs na Ekslibris, którego tematem przewodnim był jubileusz placówki. Bez wahania sięgnęłam do bogatej skarbnicy węgierskiej sztuki ludowej, wybierając motyw tradycyjnego haftu. Ta barwna tradycja charakteryzuje się wzorami kwiatowymi w intensywnych kolorach na czarnym tle. Takie ornamenty występują zazwyczaj na bluzkach, koszulach, chustach, obrusach, fartuchach, poduszkach i serwetach. Ten ważny element dziedzictwa kulturowego pojawił się również na moim ekslibrisie, co docenili jurorzy, kwalifikując go na wystawę pokonkursową.</p>
<p><b>BEATA JOANNA PRZEDPEŁSKA</b></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/04/z-teki-ekslibrisow-beaty-joanny-przedpelskiej-na-jubileusz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dziennikarze i krytycy teatralni na wystawie &#8222;Wielka gra. Opera Władysława IV&#8221;, Zamek Krolewski  w Warszawie, 18 kwietnia 2026 r.</title>
		<link>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/04/dziennikarze-i-krytycy-teatralni-na-wystawie-wielka-gra-opera-wladyslawa-iv-zamek-krolewski-w-warszawie-18-kwietnia-2026-r/</link>
		<comments>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/04/dziennikarze-i-krytycy-teatralni-na-wystawie-wielka-gra-opera-wladyslawa-iv-zamek-krolewski-w-warszawie-18-kwietnia-2026-r/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Apr 2026 23:01:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Kuliski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.dziennikarzerp.pl/?p=13029</guid>
		<description><![CDATA[Po raz drugi w Zamku Królewskim w Warszawie zaprezentowano... teatr, czyli  dynamiczną  dziedzinę sztuki w statycznej (a przynajmniej ze statyką kojarzącej się) formule ekspozycji. Ta  rozbieżność wykluczających się, wydawać by się mogło, środków wyrazu obroniła się już w 2003 roku, kiedy zorganizowano malowniczy pokaz "Teatr i fiesta w Europie Habsburgów. Złoty wiek kultury hiszpańskiej", co chyba przekonało do wagi kreatywności, pomysłu czy nieszablonowości w tzw. przekazie]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>I oto po 23 latach do podobnej, choć tym razem &#8211; krajowej &#8211; tematyki powrócono w świetnym skądinąd tytule &#8222;Wielka gra. Opera Władysława IV&#8221;, który przypomina o niezwykle nowatorskim XVII-wiecznym przedsięwzięciu architektoniczno-artystycznym: stworzeniu pierwszego stałego teatru operowego w Rzeczypospolitej i &#8211; jak czytamy w opracowaniu kuratorskim &#8211; &#8222;jednego z pierwszych na północ od Alp&#8221;. A pretekstem nawiązania do tego spektakularnego momentu w historii polskiej kultury jest  zbliżająca się rocznica 400-lecia wystawienia pierwszej opery na scenie w Zamku &#8211; &#8222;Acis i Galatea&#8221;, co, jak twierdzi kurator wystawy, dr Jacek Żukowski, dawało prawo pozycjonować króla Władysława IV i jako mecenasa, i jako głównego twórcę widowiska. Niewątpliwie był to oddany sztuce koneser najnowszych trendów operowych, gromadzący najwybitniejszych artystów z całej Europy, potrafiący łączyć jakość artystyczną z elementami dyplomacji, a nawet propagandy. W specjalnie dobudowanym dla potrzeb dworskiego teatru skrzydle południowym Zamku z wielkim sukcesem wystawiano zarówno sztuki w stylu dramma per musica, jak i burleskę, widowiska commedii dell&#8217;arte, czy balety dworskie z udziałem tak profesjonalnych artystów (baletowa introdukcja), jak i członków dworu. Jako narzędzie władzy, dzieła te nierzadko były naszpikowane aluzjami do bieżących wydarzeń politycznych, poprzez które król &#8222;wypowiadał się &#8221; na forum międzynarodowym.</p>
<p><a href="https://www.dziennikarzerp.pl/wp-content/uploads/2026/04/TW-a.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-13030" alt="TW a" src="https://www.dziennikarzerp.pl/wp-content/uploads/2026/04/TW-a-300x300.jpg" width="300" height="300" /></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><br dir="auto" /> Ponad 100 wystawionych dzieł z polskich i europejskich kolekcji pozwala zapoznać się nie tylko z repertuarem królewskiego teatru (przewodnik Adama Jarzemskiego, portrety scenicznych postaci i artystów), jego twórcami (m.in. Claudio Monteverdi), inspiracjami króla, muzyką i instrumentami tamtego czasu, ale  także ze scenografią,  zwłaszcza zaś z jej iluzją. Interaktywna część ekspozycji daje możliwość wejść za kulisy, wywołać burzę, wprowadzić w ruch morskie fale, czy założyć kostium sceniczny i przez chwilę poczuć się bohaterem królewskiej sceny!<br dir="auto" /> <br dir="auto" /> Dr Jacek Żukowski  i dr Agnieszka Pudlis,  zwiedzających wystawę członków Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Oddział Warszawski i Klubu Krytyki Teatralnej oczarowali nie tylko swoją erudycją, celnymi spostrzeżeniami, pasją i wielkim znawstwem tematu, ale i&#8230;prawdziwym talentem aktorskim, odgrywając krótkie co prawda, ale pełne zaangażowania sceny ze sztuk teatru Władysława IV.</p>
<div dir="auto"></div>
<div dir="auto">(Izabela Witkowska-Martynowicz)</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/04/dziennikarze-i-krytycy-teatralni-na-wystawie-wielka-gra-opera-wladyslawa-iv-zamek-krolewski-w-warszawie-18-kwietnia-2026-r/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bądźcie odważni, kochajcie ludzi!</title>
		<link>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/04/badzcie-odwazni-kochajcie-ludzi/</link>
		<comments>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/04/badzcie-odwazni-kochajcie-ludzi/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Apr 2026 16:41:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Kuliski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.dziennikarzerp.pl/?p=13015</guid>
		<description><![CDATA[Wywiad z redaktorem Andrzejem Rogińskim – członkiem Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej, przewodniczącym Sądu Dziennikarskiego Oddziału Warszawskiego SDRP, członkiem Zespołu ds. Mediów Publicznych, sekretarzem Zarządu Warszawskiego Towarzystwa Prasy Lokalnej, wieloletnim dziennikarzem i wydawcą, działaczem społecznym i samorządowym oraz pionierem prasy lokalnej w Polsce po 1989 roku. Rozmowa dotyczy historii, kondycji i przyszłości prasy lokalnej.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><b><a href="https://www.dziennikarzerp.pl/wp-content/uploads/2026/04/rogin.png"><img class="alignleft size-full wp-image-13016" alt="rogin" src="https://www.dziennikarzerp.pl/wp-content/uploads/2026/04/rogin.png" width="240" height="159" /></a>Jak wyglądały początki prasy lokalnej w Polsce?</b></p>
<p>Początki prasy lokalnej w Polsce sięgają XIX wieku, choć za protoplastów prasy ogólnej uważa się „Merkuriusz Polski” z 1661 roku. Z historii XX wiecznej należy szczególnie wspomnieć rok 1931, gdy ukazało się pierwsze wydanie „Życia WSM”. Ta warszawska gazeta z przerwami ukazuje się do dziś. Tytuły wydawane przez spółdzielnie mieszkaniowe zaliczam do prasy lokalnej, gdyż ich treści adresowane są do społeczności, które zrzeszają tysiące członków skupionych na określonym terenie. Należy także odnotować przejawy dziennikarstwa związanego z warszawskim środowiskiem harcerskim w latach 70. Przykładem jest wydawnictwo „Nam nie jest wszystko jedno” (red. nacz. Jan Krzysztof Orgelbrand) Hufca ZHP Warszawa-Ochota. Co miesiąc ukazywało się kilkadziesiąt egzemplarzy odbijanych na powielaczu spirytusowym. Komenda Chorągwi Mazowieckiej ZHP wydawała pismo „Krąg”, a Komenda Chorągwi Stołecznej ZHP od kwietnia 1974 zaczęła wydawać „Węzły”. Tytuły prasy środowiskowej traktowane były jako biuletyny wewnętrzne z wewnętrzną cenzurą. Jednak pierwszym tytułem, który nosił wszelkie cechy współczesnej prasy lokalnej w Warszawie, był wydawany przez Ursynowsko-Natolińskie Towarzystwo Prasy Lokalnej tygodnik „Pasmo”. 31 października 1987 r. za 20 zł mieszkańcy Ursynowa mogli kupić pierwszy numer. To było niezwykłe osiągnięcie w tamtej rzeczywistości politycznej. Pojawił się silny rozwój wydawnictw podziemnych u schyłku PRL, które były kuźnią talentów, twórców, grafików, felietonistów. To oni po transformacji zasilili szeregi powstających tytułów prasowych, także w ramach prasy lokalnej.</p>
<p><b>A jakie są Pana osobiste doświadczenia jako wydawcy z tego ustrojowego przełomu?</b></p>
<p>Po upadku komuny, w nowych realiach rynkowych, powołałem spółkę wydającą tygodnik „Południe”. Niestety wspólnicy zawiedli, ponieważ nie dokonali przewidzianych w umowie dopłat ani nie wykonali żadnych czynności na rzecz wydawnictwa. Wykupiłem udziały i przeniosłem gazetę do własnej działalności gospodarczej. Początkowo byłem jednoosobową redakcją i jednoosobowym przedsiębiorstwem. I tak się zaczęło.</p>
<p><b>Jakie były największe trudności w tej działalności?</b></p>
<p>Pierwszą przeszkodą dla założenia gazety był brak kapitału. Zresztą jak w prawie każdym wówczas przedsięwzięciu gospodarczym. Ten niedostatek oznaczał, że jedynymi przerwami w mojej aktywności był czas posiłków i sen. Ale dałem radę. Drugą przeszkodą było pozyskanie autorów i handlowców. Z czasem na rynku przetrwały wydawnictwa, które pozyskały zainteresowanie czytelników i których wydawcy zdobyli doświadczenie w ramach przyspieszonego kursu przedsiębiorczości. Art. 42 ustawy o samorządzie terytorialnym z 8 marca 1990 r. przewidywał, że uchwały gminne ogłasza się poprzez rozplakatowanie obwieszczeń, a także – i to ważne w tej opowieści – poprzez publikacje w lokalnej prasie. Stołeczne gminy wolały zamieszczać ogłoszenia w prasie centralnej. Mało tego. Stołeczne urzędy nigdzie nie publikowały dokumentów związanych z procedurą uchwalania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Nie chciały bowiem wzmacniać prasy lokalnej a koszty publikacji w prasie centralnej, biorąc pod uwagę niskie nakłady tych tytułów na terytorium dzielnic, naraziłyby burmistrzów na zarzut niegospodarności. Samorząd warszawski, całkowicie zdominowany przez partie, nie chciał dopuścić do powszechnego wpływu obywateli na stanowienie prawa lokalnego. Wpływ miał pozostać przy partiach.</p>
<p><b>Jak zatem wyglądała ta batalia o własne miejsce na rynku stołecznym?</b></p>
<p>W Warszawie znajduje się największy tort reklamowy, a więc musiałem znaleźć sposób konkurowania z dziennikami i tytułami wydawanymi przez silne ekonomicznie podmioty. Dużych przedsiębiorstw nie interesowała prasa lokalna, a większości firm jednoosobowych albo nie było stać na zamieszczenie reklam, albo jeszcze nie przywiązywano wagi do ich skuteczności. Postanowiłem rozdawać nakład, co pozwoliło zaoferować konkurencyjny koszt dotarcia reklamy. Zorganizowałem własną sieć kolporterską. Nikt nie miał większej w mieście. Dość szybko osiągnąłem oczekiwany efekt: czas znikania egzemplarzy liczony był w godzinach. To był złoty czas, ale okupiony niesamowitym wysiłkiem i ciągłą niepewnością jutra.</p>
<p><b>A jak nowi włodarze podchodzili do funkcji roli kontrolnej prasy?</b></p>
<p>Burmistrzowie stosowali odmienne taktyki postępowania wobec nas. Jedni nie widzieli potrzeby współpracy w zakresie udzielania informacji, a tym bardziej zamieszczania ogłoszeń. Inni zaś, gdy na terenie danej dzielnicy ukazywały się dwa lub więcej tytułów, badali, który z nich będzie bardziej spolegliwy. Tytuł, który chwalił, otrzymywał masę płatnych ogłoszeń, a krytyczny – nic bądź prawie nic. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Postawiłem na podmioty gospodarcze. Organizowałem wydarzenia publiczne, podczas których przyznawałem tym przedsiębiorstwom tytuły Firmy Godnej Zaufania. Moi konkurenci w dzielnicy Ursynów coraz bardziej uzależniali się od władzy, a mimo to tracili czytelników. Trzy tytuły po kilku latach upadły. Nakład „Południa” sukcesywnie powiększał się, a wraz z nim zasięg terytorialny. Opłaciło się trzymanie standardów dziennikarskich, niezależność od władzy i cierpliwość.</p>
<p><b>Czy prasa lokalna spełniła swoją rolę i nadzieję, jakie z nią?</b></p>
<p>Samorząd terytorialny okazał się największym sukcesem Trzeciej Rzeczypospolitej. Ale to rozwiązanie ustrojowe bez prasy lokalnej nie miałoby takiego powodzenia. Urzędy nie zajmowały się edukacją obywatelską. Prasa lokalna pomagała czytelnikom zrozumieć przepisy, które wprowadzał ustawodawca w procesie budowania nowej Polski. Publikacje „Południa” oddziaływały na decyzje organów stanowiących i wykonawczych stołecznych dzielnic. Rzeczowe argumenty, odwoływanie się do opinii czytelników i spory nakład pisma miały znaczenie. Interes obywateli nieraz wygrywał z interesem partii czy grup lobbystycznych.</p>
<p><b>Jakieś konkretneprzykłady skuteczności działania „Południa”?</b></p>
<p>Bardzo proszę – opublikowaliśmy np. poradniki o tym, co i jak załatwić w urzędzie dzielnicy, wyprzedzając myślą współczesne wydziały obsługi mieszkańców. Dziś wydaje to się śmieszne, gdy wszystko mamy w zasięgu klawiatury i dostępu do Internetu. Podobne informatory dotyczyły procedur w ZUS i urzędach skarbowych. Urzędnicy na swoich biurkach trzymali wycinki z gazety skąd czerpali szczegółową wiedzę. „Południe” nie tylko objaśniło w cyklu publikacji Ustawę o własności lokali, ale pięciokrotnie przeprowadziło konkurs na najlepszą wspólnotę mieszkaniową na Mokotowie. Prezydent miasta zwrócił się o rozszerzenie konkursu na inne dzielnice. Tam, gdzie samorząd nie mógł sobie poradzić, „Południe” przeprowadziło kampanię na rzecz zorganizowania urzędów pocztowych. W rezultacie Poczta Polska zmieniła front i zwróciła się do redakcji o radę we wskazaniu lokalizacji oraz pomoc dla sfinansowania przystosowania obiektów do wymagań pocztowych. I to też się udało. Uważam, że prasa lokalna najpełniej przyczyniła się do edukowania obywateli do funkcjonowania w zmieniającej się rzeczywistości.</p>
<p><b>Jak ocenia Pan ze swojej perspektywy relacje lokalnych władz z prasą niezależną?</b></p>
<p>To gorzka ocena. Prasa lokalna przestała być potrzebna i wygodna dla partii, a więc i dla samorządu. Urzędy dzielnic stopniowo ograniczały wykupywanie anonsów oraz ograniczały dostęp do informacji. „Południe” należało do tych tytułów, które potrafiły je pozyskiwać. Warsztat dziennikarski to nie tylko umiejętność wchodzenia przez okno, gdy drzwi zamknięte, ale także posiadana wiedza z zakresu, o którym się pisze. Niestety w <i>Prawie prasowym</i> nastąpiła istotna zmiana. Mam na myśli art. 4 – organy państwowe, przedsiębiorstwa państwowe i inne państwowe jednostki organizacyjne były obowiązane do udzielania informacji mediom. Ustawodawca dokonał nowelizacji w ten sposób, że dziennikarz otrzymuje informacje w trybie dostępu do informacji publicznej, czyli wyłącznie do dokumentów wytworzonych. Urzędy dzielnic wydają w niektórych sprawach opinie wiążące pytający podmiot. Opinia urzędu nie jest decyzją, więc nie można dostać tego, czego nie ma. Opinii nie trzeba uzasadniać. Urzędy są bezkarne. Ten przepis istotnie ogranicza możliwość ewentualnej krytyki prasowej. Wiele spraw można ukryć. Ustawodawca powinien dostrzec potrzebę przyjęcia prawnych regulacji poprawiających relacje prasy lokalnej z władzą samorządową.</p>
<p><b>Czy z biegiem lat zmieniło się coś w relacjach z mediami na poziomie samorządów?</b></p>
<p>W trakcie pierwszych kilku kadencji radni odpowiadali na pytania dziennikarzy i w ten sposób zdobywali albo poklask czytelników, albo niechęć. Dzisiaj o umieszczeniu na liście wyborczej do rady decydują kierownictwa partii. Prasa lokalna nie jest im potrzebna, a resztę załatwiają poprzez profile mediów społecznościowych. Ale to się dzieje na każdym poziomie władzy. Dzisiaj, gdy wszystkie mandaty radnych Warszawy i większość mandatów w dzielnicach przypada partiom politycznym, wielu obywateli myśli, że nic od nich nie zależy, więc po co wykazywać zaangażowanie obywatelskie pomiędzy wyborami. Tak długo, jak długo partie polityczne nie zrozumieją, że w interesie państwa, w interesie samorządowych społeczności jest wzmocnienie prasy lokalnej, nie ma co liczyć na kreatywne funkcjonowanie tych wspólnot.</p>
<p><b>Co Pan sądzi o prasie samorządowej wydawanej przez organy publicznej?</b></p>
<p>Większość urzędów dzielnic, nie tylko w Warszawie, uruchomiła własne wydawnictwa, nazywając je tytułami prasowymi. Chociaż nie wykazują cech gazet, prawie wszystkie zostały wpisane do rejestru prasy, o czym świadczą numery ISSN. W stopkach redakcyjnych zazwyczaj zamiast nazwiska redaktora naczelnego widnieje nazwa wydziału urzędu. Bywało, że tego typu wydawnictwa zamieszczały tam reklamy – i bynajmniej nie własne ogłoszenia. Urzędy kierują do tego typu gazet informacje o koncertach pod patronatem burmistrza, życzenia świąteczne, nekrologi oraz ogólne dane o budżetach obywatelskich. Dyskusji o sposobach rozwiązania problemów tam brak, a tym bardziej cienia krytyki decyzji burmistrza czy rady dzielnicy. Urzędnik wcielający się w rolę dziennikarza nigdy nie będzie przecież recenzował przełożonych ani komentował ich decyzji. Często jest też tak, że niezależne redakcje muszą usilnie zabiegać o pozyskanie jakiejkolwiek informacji, gdyż rzecznicy prasowi trzymają je dla swoich periodyków. Mechanizm w tym przypadku jest prosty – nie masz zleceń reklamowych, nie masz dostępu do informacji, przestają cię czytać i upadasz. Doliczyłem się obecnie w Warszawie czterech tytułów lokalnych obejmujących swym zasięgiem jedną bądź kilka dzielnic. Na początku lat 90. było ich kilkadziesiąt. Znam przypadki, gdy urząd współpracuje tylko z jedną gazetą prywatną, która poprzez zależności finansowo-reklamowe staje się propagandową tubą lokalnej władzy.</p>
<p><b>Jak w praktyce wygląda konkurencja niezależnej prasy lokalnej z publikatorami finansowanymi z budżetów samorządowych?</b></p>
<p>Samorząd dysponuje gigantyczną przewagą finansową i nie musi pozyskiwać środków z rynku. Dysponuje tym, co obywatele muszą płacić w podatkach. Zatrudnianie urzędników do produkowania materiałów promocyjnych w prasie samorządowej oznacza, że koszty ich pracy są niewłaściwie lokowane wobec niedostatku pracowników zajmujących się m.in. regulowaniem stanów prawnych nieruchomości.</p>
<p><b>W <i>Oświadczeniu</i> Stowarzyszenia Dziennikarzy RP ws. nowelizacji ustawy medialnej podkreśla się, że bez wolnej prasy lokalnej demokracja samorządowa traci mechanizm kontroli władzy. Co Pan o tym sądzi?</b></p>
<p>Podzielam tę opinię. Kontrola polega na nieustannym przyglądaniu się działaniom organów stanowiących i wykonawczych władzy publicznej. Podstawowym kryterium oceny jest, czy dana aktywność dobrze będzie służyć mieszkańcom oraz czy dana decyzja w istocie napycha komuś kieszenie kosztem obywateli. Istnieją różne poziomy partycypacji społecznej. Im mniej szans na uzyskanie informacji przez obywateli, tym mniejsza jest możliwość oceny proponowanych rozwiązań. Dostęp obywateli do źródeł niezależnych od władzy jest zatem kluczowy dla funkcjonowania systemu zwanego demokracją. Jeśli obywatele będą mieli poczucie, że ich głos, publikowany na łamach prasy lokalnej, ma wpływ na decyzje, tym lepiej dla osiągnięcia zgody społecznej, poczucia wspólnotowości.</p>
<p><b>Jak Pan ocenia pojawiający się i znikający z projektu nowelizacji ustawy medialnej zapis o ograniczeniu wydawania tytułów prasowych przez jednostki samorządu terytorialnego?</b></p>
<p>Rzeczywiście interesujące zjawisko, prawie jak w przypadku kazusu „lub czasopisma”, tyle że w świetle reflektorów. Raz zapis jest, raz go nie ma. Jedno jest pewne – brak paragrafu ograniczającego wydawanie prasy przez samorząd traktuję jako działanie na szkodę państwa i obywateli. Czytelnik musi mieć jasno zakomunikowane, co trzyma w ręce. Czy jest to stricte prasa, czy produkt prasopodobny, a więc nacechowany narracją miejscowej władzy lub danej partii politycznej. To powinno być jeśli nie zakazane to jasno oznakowane, jak informacja o szkodliwości palenia umieszczana na paczkach papierosów.</p>
<p><b>W<i> Oświadczeniu </i>SDRP pojawia się postulat jednoznacznego oddzielenia informacji urzędowej od działalności prasowej. Jak taki podział powinien wyglądać w praktyce, by nie ograniczać dostępu obywateli do informacji?</b></p>
<p>Informacja urzędowa powinna dalej pojawiać się w biuletynach informacji publicznej, w internetowych relacjach z przebiegu sesji oraz na portalach w formie aktualności. Ponadto zachęcam urzędy do wydawania biuletynów rekomendujących np. książki oferowane przez biblioteki komunalne, etc. Pozostałe informacje powinny być udostępniane prasie lokalnej. Jeśli burmistrzowie i radni chcą przedstawiać swoje racje, to niech się poddają pytaniom i ocenom dziennikarzy. Obywatele – nie tylko poprzez dziennikarza, ale i osobiście, na zaproszenie redakcji – powinni mieć możliwość odniesienia się do wypowiedzi polityków.</p>
<p><b>Jak ocenia Pan przejęcie w swoim czasie dużego segmentu prasy lokalnej przez wielkich graczy rynkowych, w tym państwową spółkę Orlen?</b></p>
<p>Pamiętam rozmowę z przedstawicielem niemieckiej grupy medialnej, gdy ta postanowiła wejść na polski rynek prasy lokalnej i regionalnej. Badał, czy – a jeśli tak, to na jakich warunkach – mógłby przejąć udziały w moim tygodniku. Odrzuciłem propozycję. Wydawcy prasy w Wielkopolsce i na Pomorzu dali się kupić. Powstała grupa, dzięki czemu zyskała przewagę w pozyskiwaniu reklam, które już oczywiście nie docierały do niewykupionych tytułów. Niepostrzeżenie powstał rodzaj monopolu. Drugi akt przeciwko prasie lokalnej wymierzył polski państwowy koncern paliwowy w wyniku czego powstał Orlen Press. Niewątpliwie była to decyzja polityczna, by mieć wpływ na treści, czyli jak to się mówi – rząd dusz. Po zmianie władzy Orlen prawdopodobnie chciałby się pozbyć podmiotu, którego działalność odbiega od głównych zadań koncernu. Powstał jednak problem. Nie można sprzedać wydawnictwa bez satysfakcjonującego zysku. Jednym z możliwych rozwiązań byłaby sprzedaż poszczególnych gazet lokalnym spółdzielniom dziennikarskim, które razem przejęłyby udziały w spółce zawiadującej reklamą i serwisami internetowymi. Powstaje pytanie, czy dziennikarze będą chcieli się tego podjąć. Udział kapitału Skarbu Państwa w prasie lokalnej oznacza, że będzie ona wcześniej czy później podporządkowana politykom, a wówczas nie będzie w stanie sprawować funkcji kontrolnej, czego mieliśmy już liczne przykłady, nie tylko w odległej historii.</p>
<p><b>Czy widzi Pan realną szansę na poprawienie kondycji prasy lokalnej, czy raczej czeka nas jej dalsza marginalizacja?</b></p>
<p>To zależy. Kiedyś wieszczono zanik książki, teatru, kina. A jednak klasyczne formy komunikacji i rozrywki wciąż trwają. Prasa też się obroni, jeśli ustawodawca nie będzie jej przeciwny. Niewątpliwie dziennikarstwo lokalne ma lepszą przyszłość niż pozostałe. Coraz częściej odbiorca chce wiedzieć, co słychać za rogiem niż za daleką granicą, stąd taka popularność lokalnych forów internetowych. Jestem optymistą, wierzę w renesans mediów lokalnych i trzymam za nie kciuki.</p>
<p><b>Jakie przesłanie skierowałby Pan dziś do młodych dziennikarzy czy wydawców, którzy chcą działać niezależnie w warunkach presji ekonomicznej czy politycznej?</b></p>
<p>Dbajcie o prawdę. Bądźcie odważni. Kochajcie ludzi!</p>
<p><b>Bardzo dziękuję za rozmowę.</b></p>
<p><i>Rozmawiał Jan Kot</i></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.dziennikarzerp.pl/2026/04/badzcie-odwazni-kochajcie-ludzi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
