SATYRYKON LEGNICA 2025 rys, Paweł Mielczarek "Wolność"
Mariusz Szczygieł z Nagrodą im. Karoliny Beylin
Już po raz czwarty Oddział Warszawski SDRP przyznał Nagrodę im. Karoliny Beylin dla dziennikarzy stolicy za wybitne osiągnięcia zawodowe. Przed czterema laty pierwszą laureatką tej nagrody została Krystyna Gucewicz. W tym roku podczas uroczystości w Domu Dziennikarza w Warszawie (2 grudnia) Nagrodę Beylin odebrał znakomity reporter Mariusz Szczygieł.
Dziękując za ten laur przyznał, że książka Karoliny Beylin o Warszawie była jedną z pierwszych, jakie zapamiętał z dzieciństwa. Wspomniał też o początkach swojej drogi dziennikarskiej, kiedy jeszcze jako uczeń brał udział w konkursie młodych talentów i napisał reportaż z Bazaru Różyckiego. „Muszę powiedzieć – dodał - że teraz ta nagroda trafia na warszawiaka, bo od 16 lat, od kiedy powstało w Warszawie Wrzenie Świata, miejsce spotkań reporterów, nie czuję się już słoikiem, nie warszawiakiem przyjezdnym, tylko naprawdę kimś, kto jest zakochany w swoim mieście”.
Krótkie dzieje Nagrody przypomniał jej pomysłodawca, przewodniczący Oddziału Warszawskiego Tomasz Miłkowski, a laureatka drugiej edycji Teresa Drozda wygłosiła błyskotliwą laudację, w której zwróciła uwagę na charakterystyczny dla pisarstwa Laureata „efekt Szczygła”.
Laudacja Teresy Drozdy na cześć MARIUSZA SZCZYGŁA, Laureata Nagrody Oddziału Warszawskiego SDRP im. Karoliny Beylin, wygłoszona podczas uroczystości jej wręczenia w warszawskim Domu Dziennikarza, 2 grudnia 2025 roku. Tytuł laudacji pochodzi od redakcji.
Efekt Szczygła:
„Szanowni Państwo,
Zacznę od tego, że nie jestem listem z Ministerstwa Kultury, a zatem nie będę Wam tłumaczyć, kim jest Mariusz Szczygieł, kiedy i gdzie się urodził, jakie książki napisał i jakie dostał za nie nagrody.
Mogę natomiast zrobić coś, czego listy z Ministerstwa (czy innych urzędów) nie potrafią: opowiedzieć o Mariuszu tak, jak go widzę. I być może w tym widzeniu nie jestem osamotniona, czego zresztą dowodem jest nasze dzisiejsze spotkanie. Satysfakcję mam tym większą, bo nie sądziłam, że kiedykolwiek będziemy laureatami tej samej nagrody! Delektuję się tą świadomością od kilkunastu dni i tym bardziej jestem zaszczycona, że to ja mogę na cześć naszego Laureata wygłaszać pochwalne ody. I to bezkarnie, bo w tej sytuacji nikt nie posądzi mnie o jakiekolwiek ukryte intencje. Mogę Mariusza chwalić głośno i SZCZERZE!!!
Nagroda imienia Karoliny Beylin powstała po to, by wyróżniać tych, którzy w swojej pracy łączą rzetelność z wrażliwością, reporterską dociekliwość z empatią, umiejętność obserwacji z rozsądkiem i przyzwoitością. I wszystko to potrafią słowem.
I w tym sensie wybór Mariusza Szczygła jest oczywisty: to autor, który od lat pokazuje nam świat nie jako zbiór faktów, ale także jako zbiór przeżyć. Jest reporterem, który patrzy ludziom w oczy tak, że czują, że ktoś ich wreszcie widzi; jest pisarzem, który w jednym akapicie potrafi zawrzeć czułość, dystans, poczucie humoru i odrobinę melancholii.
Mariusz to potrafi, bo jest ciekawy świata, może nawet dziecięco ciekawy. Wzrusza, bo potrafi mówić o rzeczach trudnych w sposób, który nie przygniata, tylko otwiera. Wzrusza, bo ma w sobie życzliwość, która nie jest ani naiwna, ani sentymentalna, ale po prostu szczera i życiowo mądra.
Myślę też, że jedną z najważniejszych książek współczesnej polskiej literatury non-fiction Mariusz Szczygieł pisze dla nas tu i teraz. Na swoich kanałach społecznościowych.
Ta książka nie ma jeszcze numeru ISBN, ale już ma setki tysięcy wiernych czytelników; nie jest zamknięta między okładkami, ale powstaje codziennie: w krótkich notatkach, dłuższych opowieściach, w fotografiach, w komentarzach czytelników i w czułym, ciepłym, błyskotliwym dialogu między autorem a światem.
Mamy tam wszystko, co jest dla Mariusza najważniejsze: ludzi, ich historie, ich drobiazgi, ich codzienność, zachwyty nad sztuką, odpryski z podróży, choćby do Czech. [O Czechach, które nas połączyły, specjalnie nie mówię, bo są oczywiste w Szczygłowej biografii]. Mariusz potrafi z kilku zdań, z przypadkowego spotkania, z gestu listonosza albo samochodu-choinki stworzyć miniaturę literacką, która niesie więcej prawdy niż niejedna publicystyczna kolumna.
Podziwiam to, jak Mariusz pracuje. Uwielbiam go czytać. Podziwiam jego szczerość i odwagę. I jego nowoczesność, bo z mediami społecznościowymi radzi sobie genialnie, a swoje kanały prowadzi OSOBIŚCIE!
Ale chcę jeszcze wspomnieć, już prawie na koniec, o „efekcie Szczygła”. I o tym, że zdaję sobie sprawę z tego, jak jest to obciążające i jak dużej asertywności wymaga. Otóż, kiedy Mariusz napisze o czymś na swoim FB lub Insta, natychmiast tam przekierowuje się ruch tych, którzy go obserwują. Efekt Szczygła działa szybciej niż każdy algorytm, skuteczniej niż targetowana reklama i sprawniej niż wszystkie poradniki o budowaniu marki osobistej. Wiem, bo tego doświadczyłam. I wiem też, jaka presja jest na niego z tego powodu wywierana.
Szczygle – wykonujesz swoją pracę tak, żeby świat był lepszy. Nie „bardziej poinformowany”, nie „bogatszy o wiedzę”, ale właśnie: lepszy. Masz rzadki talent: potrafisz wyłowić z rzeczywistości to, co inni przegapiają, odcedzić z tego sens, a potem podać go czytelnikowi tak, że ten ma ochotę natychmiast patrzeć na świat inaczej.
A przy tym wszystkim pozostajesz człowiekiem, który potrafi słuchać. Który nie wstydzi się wzruszenia. Który nie gubi wrażliwości w sukcesach, nagrodach i prestiżu. Który wciąż skrzy się ciekawością i umie zamieniać ją w opowieści.
Dziękuję Ci za wszystko i GRATULUJĘ.
Twoja Drozda”
Gratulacje Mariuszowi Szczygłowi złożył prezes SDRP Jerzy Domański, wręczając mu w upominku zbiór felietonów Krzysztofa Teodora Toeplitza, publikowanych w tygodniku „Przegląd”, „Dlaczego boli myślenie”.








