Oddział Warszawski
tel. 22 826 79 45
sdrp.warszawa@dziennikarzerp.pl

Kwaśny czwartek

Safe Our Souls

12 marca 2026
Print

Dziś podstawowym nominałem różnych walut są miliardy – złotych, euro, dolarów… Dla mnie to oczywiście kompletna abstrakcja, a tę lubię tylko w sztuce, i to nie każdej. Największym nominałem w walucie amerykańskiej, jaki kiedykolwiek miałem w portfelu był gustowny portrecik prezydenta Abrahama Lincolna na banknocie 5-dolarowym. U Raymonda Chandlera czytałem, że detektyw Philip Marlowe dysponował kiedyś portretem prezydenta Jamesa Madisona o nominale 5000 $, ale traktował go jak talizman, a może nawet fetysz. Teraz należy się spodziewać, że w portfelach kilkuset osób i w sejfach kilku banków światowych pojawią się banknoty z portretem Donalda Trumpa o nominale 1 000 000 000 $. Dodatkową atrakcją takich zabawek będzie zapis tej kwoty słownie: po amerykańsku (Pomarańczowiec zabroni nazywać języka, którym się posługuje językiem angielskim – i słusznie, bo z angielskim będzie on miał wspólne tylko kilka słów) miliard to billion. Fajnie brzmi.

Marcowanie

5 marca 2026
Print

- Uwaga, leci!

Usłyszałem, będąc już całkiem blisko górnej stacji. I zobaczyłem, jak jakaś samotna narta, niestrzeżona i nie posiadająca ski-stopów, odjechała komuś sprzed budynku stacyjnego i pogoniona grawitacją odbiła się od nierówności na ścieżce, wyleciała w powietrze, uderzyła o muldę, przeleciała jakieś dwa metry koło mnie, walnęła o stok i zjeżdżając coraz szybciej, znikła w dolnej części kotła. Pora była wczesna, czasy trudne, więc ludzi mało, a ci co już wjechali na Kasprowy, zjeżdżali raczej w Goryczkową. Ja kręciłem po Kotle Gąsienicowym. Narta-uciekinierka nie zrobiła nikomu krzywdy. Po chwili zresztą, już zjeżdżając, widziałem jak ktoś wwoził ją wyciągiem na górę.

Marzenia o Alcatraz

26 lutego 2026
Print

Wciąż jeszcze pozostający tylko w leczeniu ambulatoryjnym prezydent USA marzy o reaktywowaniu więzienia w Alcatraz i chce na jego odbudowę wydać dwa miliardy dolarów. Być może trzeba będzie na to uszczknąć co nieco z funduszu Rady Pokoju. Bo co jak co, ale w Alcatraz będzie i sporo pokoi, i wojna raczej tam nie wybuchnie. A jeśli nawet, to środki zabezpieczenia pokoju sprawdzone w Minneapolis będą tam działać znakomicie.

Jestem w mojej ulubionej restauracji słowackiej. Czytam Jedalny listok. A w nim widzę slovenské pirohy, z bryndzą, śmietaną i skwarkami. Smaczne? Jeszcze jak! Niezdrowe? Jeszcze jak! Stowarzyszenie Lekarzy Kardiologów zbiera podpisy pod petycją, żądającą zakazu umieszczania slovenskych pirohov w jakimkolwiek menu. A może w ogóle drukowania menu, bo ktoś mógłby sobie jakieś niezdrowe danie zamówić. I dostać cholesterolu. I umrzeć na zawał.

Istnienie jakiegoś dania w menu nie zmusza nikogo do jego zamawiania. Podobnie aprobata dla feminatywów nie oznacza przymuszenia wszystkich do określania kobiety prowadzącej auto mianem kierowczyni, ani zakazu nazywania psychiatrki lekarzem-psychiatrą. Inna rzecz, że określenie lekarz-psychiatra, a nie lekarz-psychiater to dość wyczuwalna niekonsekwencja, która może powodować pewien dyskomfort.

Totalitarna dyktatura w despotii Donalda T.

12 lutego 2026
Print

W odległości kilometra od miejsca gdzie teraz mieszkam, jest dziesięć punktów, w których można kupić mocny alkohol, a jeden z nich jest czynny całodobowo. To bardzo pomyślna okoliczność. Zamierzam bowiem zacząć pić wódkę. Może nie całodobowo, ale regularnie, codziennie i w dużych ilościach. Powiecie, że wpadnę w alkoholizm? Nie przypuszczam. Jarosław Kaczyński, który wystąpił kiedyś publicznie jako autorytet w dziedzinie alkoholizmu, uświadomił mi, że mężczyzna staje się alkoholikiem dopiero po 20 latach solidnego picia, a kobieta po dwóch latach. Ponieważ, jak sądzę, wciąż jestem mężczyzną – na co może wskazywać to, że staram się rozumować logicznie, rano, w południe i wieczór wszystko mnie boli, codziennie muszę się golić i guziki mam po prawej stronie – to niebezpieczeństwa większego nie ma. Jeśli stanę się alkoholikiem po 20 latach od teraz, to będę miał prawie stówę, a takich alkoholików to nawet pokazują w telewizji.

Szaleństwo w metodzie

5 lutego 2026
Print

Historia świata jest pełna szaleńców. Ale i nasza, własna, osobista historia też nie jest od szaleństwa wolna. Najczęściej, paradoksalnie, prywatne szaleństwo ma wydźwięk pozytywny. Szaleję za tobą… – któż by się oburzył, słysząc takie wyznanie. Janek zwariował na punkcie muzyki Mozarta… – nie zazdrościmy, ale rozumiemy. Nie bądź kretyn, chodź na piwo… Kiedy w 2015 r. ukazała się moja zakopiańska biografia Stanisława Ignacego Witkiewicza, niemal na każdym spotkaniu autorskim musiałem się tłumaczyć z jej tytułu: Wariat z Krupówek. Że niby tak okropnie spostponowałem Witkacego. W tłumaczeniu się pomagało nie to, że tak Witkiewicz sam siebie nazywał, ale odniesienie personalne: wybierałem na sali jakąś panią, najpierw ją z góry przepraszałem, po czym mówiłem: czy, gdybym – proszę o wybaczenie – powiedział kiedyś: kocham panią jak wariat – czy byłaby to samokrytyka, czy wyraz głębokiego uczucia?

Mały mózg

29 stycznia 2026
Print

Nie, nie będzie o Oranżutanie ani o Zwierzoczłekoupiorze. Ostatnio paleontolodzy odkryli coś, co kładzie na łopatki całą dotychczasową teorię ewolucji homininów, w myśl której im byliśmy nowocześniejsi tym mieliśmy większe mózgi, a dokładniej: tym większy był stosunek wagi mózgu do wagi ciała, a jeszcze dokładniej: tym większy był nasz wskaźnik encefalizacji (EQ). Im większy mieliśmy wskaźnik encefalizacji, tym byliśmy bardziej ludzcy. Wskazuje on na to, ile razy większy lub mniejszy jest przeciętny mózg osobnika danego gatunku od mózgu, jaki mają zwierzęta o rozmiarach typowych dla tego gatunku. Określa to wzór, opracowany przez Harrego Jerisona, profesora z Uniwersytetu w Los Angeles. Jest to ułamek, w którym w liczniku jest masa mózgu, a w mianowniku masa ciała, pomnożona przez współczynnik 0,12 i podniesiona do potęgi 0,67. Czynniki te określają, czy dany gatunek odbiega w górę czy w dół od wartości, jakie mają przeciętnie zwierzęta o zbliżonej masie ciała. Jeśli wartość współczynnika wynosi powyżej jedności, oznacza to że mózg jest ponad przeciętną.

Robot nawalony

15 stycznia 2026
Print

Śledzę uważnie wszystkie dyskusje, nadzieje i obawy związane z rozwojem robotyki, szczególnie ostatnio, kiedy każdy może sobie ściągnąć, za darmo, albo za niewielką opłatą prywatnego osobistego asystenta, który podpowie nam ile wynosi pierwiastek szóstego stopnia z liczby Pi, kto był następcą króla Haralda Sinozębego i ile wynosi średnia pensja w królestwie Bhutanu. Może nawet powie nam, jaka pogoda będzie w przyszły wtorek i jak powinniśmy sobie wybrać partnera życiowego. Ale kiedyś wymagaliśmy i więcej i mniej zarazem od robotów. Chciałbym się trzymać tego określenia, które wiele lat temu – zaraz spytam asystenta, kiedy – no właśnie, w 1920 r. – wymyślił Josef Čapek, a spopularyzował jego brat, Karel, znany czeski pisarz. Czesi sobie wymyślali roboty, a my w tym czasie goniliśmy bolszewików, żeby nie podbili Pragi, w tym Pragi czeskiej. Zdaje się, że pierwszym robotem-wojownikiem był skonstruowany przez Dedala metalowy automat o imieniu Talos, który codziennie obiegał wybrzeże Krety, niszcząc wszystkich tych, którzy chcieli tam bez zgody władz wylądować. Inni opowiadacze legend głoszą, że wcześniej Talos strzegł Sardynii i każdego, kto jej zagrażał, brał w spiżowy uścisk rozpalonych ramion, wywołując u niego przedśmiertny, sardoniczny uśmiech. Pokonała go dopiero piękna i wredna Medea, sprawiając że się rozprogramował i oszalał. Było to – jeśli było – jakieś dwa tysiące lat przed naszą erą.

Ateizm funkcjonalny

8 stycznia 2026
Print

W okresie świątecznym przypomniałem w Internecie kilka moich kolęd, do których muzykę napisali Stanisław Lubowicz i Andrzej Zarycki. Dociekliwsi czytelnicy mogli znaleźć na mojej stronie kilkanaście innych, bezmuzycznych. Opublikowane kolędy spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem dwóch osób, a kilkoro czytelników/słuchaczy wyraziło zdziwienie, że ja, osoba uznawana za areligijną, zajmuję się tego rodzaju twórczością.

Co się, kurwa, z nami stało?

18 grudnia 2025
Print

Ze mną też. Jeszcze parę lat temu umieszczenie przekleństwa w swoim tekście, w dodatku w tytule, nigdy by mi do głowy nie przyszło. Nawet teraz zresztą, nagrywając ten tekst, wydawało mi się, że nie będę w stanie publicznie powiedzieć tego co napisałem, i będę musiał posłużyć się eufemizmem. Ale dałem radę, bo długo ćwiczyłem.

Źle się dzieje w poczcie duńskiej

11 grudnia 2025
Print

Przeczytałem ostatnio w „Polityce”, że poczta duńska kończy działalność doręczycielską. Nie zamierzam z tego powodu hamletyzować, ale z przyjemnością się o tym dowiedziałem, bo Dania jest po Finlandii druga w rankingu szczęśliwości. A tu proszę, poczta zbankrutowała. Nic tak człowieka nie cieszy, jak nieszczęście kogoś szczęśliwego. Potem doczytałem i dowiedziałem się, że przyczyną upadku doręczycielstwa w kraju moich przyjaciół, Hamleta, André i policjanta Muldgaarda, o niewiadomym imieniu i stopniu służbowym, nie jest degeneracja poczty, tylko degeneracja społeczeństwa, które znudzone wieczną (choć drugorzędną) szczęśliwością przestało wysyłać do siebie cokolwiek, poza ustnymi i internetowymi życzeniami szczęścia, bo resztę już mają pierwszorzędne: zdrowie, opiekę społeczną i problemy z imigrantami.

kalendarz-btn

NIEDZIELA 15 marca 2026
  • Klemensa, Ludwiki
  • 1000
    Zakończył się Zjazd Gnieźnieński.
  • 1595
    W wybudowanym przez siebie mieście kanclerz J. Zamojski założył akademię (nazwaną później Akademią Zamojską).
  • 1765
    Król Stanisław August Poniatowski utworzył w Warszawie Szkołę Rycerską.
  • 1939
    Wehrmacht zajął Czechy i Morawy.
  • 2002
    Sejm przyjął ustawę o ustroju miasta stołecznego Warszawy.
  • 2013
    Premiera animowanego filmu w formacie 3D Warszawa 1935.
  • DZIEŃ KONSUMENTA
    Światowy Dzień Konsumenta

byli-z-nami

Copyright © 2004-2013 Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Oddział Warszawski