SATYRYKON LEGNICA 2025 rys, Paweł Mielczarek "Wolność"
Mur, który przecina las
Przedstawiamy reportaż Nikoli Budzyńskiej (laureatki Nagrody Ibisa) i Anastasiya Zakharevich, który powstał przy wsparciu Journalisfund Europe, rekomendowany przez Oddział Warszawski SDRP i Zespół Młodych Dziennikarzy.
Mur, który przecina las.
O świcie Teremiski są niemal puste. Kilka domów, asfaltowa droga, ściana lasu. Granicy nie widać, ale trudno o niej zapomnieć. Jest wpisana w język, w trasy spacerów, w to, gdzie się chodzi i dokąd już się nie chodzi.
- Kiedyś mówiło się: „idę do lasu”. Teraz mówi się: „idę pod mur” – zauważa Ela, mieszkanka wsi położonej niespełna dziesięć kilometrów od granicy z Białorusią.
Kilka miesięcy po zakończeniu budowy zapory mieszkańcy zaczęli zauważać zmiany. Zwierzęta, które dotąd trzymały się głębi Puszczy Białowieskiej, coraz częściej pojawiały się na skraju wsi. Żubry podchodziły pod zabudowania, jelenie przechodziły przez drogę, wilki słychać było nocą bliżej domów niż wcześniej.
- One nie przyszły tu dlatego, że straciły strach. One przyszły, bo mur zamknął im dotychczasowe trasy- mówi Ela.
Pięciometrowa zapora, wzniesiona w 2022 roku, przecięła Puszczę Białowieską – ostatni pierwotny las Europy, obszar Natura 2000 i obiekt wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Oficjalnie miała być odpowiedzią państwa na kryzys migracyjny. W praktyce stała się jedną z najbardziej kosztownych i najmniej przejrzystych inwestycji granicznych ostatnich lat – realizowaną bez standardowych ocen środowiskowych i bez realnego nadzoru przyrodniczego.
Za realizację inwestycji odpowiadała firma Budimex – jeden z największych polskich wykonawców budowlanych, należący do hiszpańskiego koncernu Ferrovial. Spółka została zobowiązana do wzniesienia bariery o długości 187 kilometrów. Konstrukcję ukończono w czerwcu 2022 roku. Mur przecina obszary Natura 2000 oraz tereny objęte ścisłą ochroną. Koszt inwestycji – 1,6 miliarda złotych – obejmował roboty budowlane, elementy stalowe oraz elektroniczny system nadzoru.
Decyzja ponad prawem
Budowę zapory umożliwiła specjalna ustawa z października 2021 roku, podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę, która wprost wyłączyła inwestycję spod przepisów prawa ochrony środowiska, planowania przestrzennego, prawa wodnego i budowlanego. Oznaczało to, że nie przeprowadzono pełnej oceny oddziaływania na środowisko – mimo że wymaga tego unijna dyrektywa z 2014 roku oraz ratyfikowana przez Polskę konwencja z Espoo, dotycząca transgranicznych skutków inwestycji.
W odpowiedzi na pogłębiający się kryzys humanitarny i rosnące napięcia władze wprowadziły zamknięcie obszaru przygranicznego. Przez niemal dziesięć miesięcy dostęp do niego mieli wyłącznie stali mieszkańcy, natomiast dziennikarze, osoby niosące pomoc humanitarną oraz turyści zostali objęci zakazem wjazdu.
Jednocześnie państwo rozpoczęło działania zmierzające do budowy stałej zapory. Na mocy specjalnej ustawy rząd uzyskał możliwość rezygnacji z procedur oceny oddziaływania inwestycji na środowisko, a także wyboru wykonawców poza trybem otwartych przetargów. Oprócz Budimeksu w projekt zaangażowano także inne przedsiębiorstwa, odpowiadające za dostawy komponentów lub realizację kolejnych fragmentów bariery.
Nowe przepisy ograniczyły również dostęp do informacji o zawartych umowach i kosztach przedsięwzięcia, pozbawiając organizacje społeczne i mieszkańców pogranicza narzędzi kontroli nad inwestycją. Straż Graniczna, występująca w roli inwestora, nie przedstawiła w tej sprawie żadnych publicznych wyjaśnień.
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku potwierdziła w odpowiedzi na nasz wniosek złożony 17 października 2025 roku, że nie prowadziła żadnych własnych analiz ani audytów środowiskowych w trakcie realizacji budowy. Nadzór nad inwestycją został skoncentrowany na szczeblu rządowym, w ramach specjalnego zespołu koordynacyjnego, w którego skład wchodził także Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska.
W konsekwencji RDOŚ nie przeprowadziła żadnych własnych audytów środowiskowych, ocen ani analiz w trakcie realizacji inwestycji. Dyrekcja zaznaczyła, że nadzór nad całością przedsięwzięcia został skoncentrowany w ramach rządowego Zespołu do spraw Przygotowania i Realizacji Zabezpieczenia Granicy Państwowej, w skład, którego wchodził również Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska. Zgodnie z przekazaną nam odpowiedzią, wszelkie materiały dotyczące potencjalnego wpływu zapory na obszary Natura 2000 były przygotowywane na szczeblu krajowym i przekazywane do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (GDOŚ), która pozostaje jedynym organem uprawnionym do udostępniania danych na temat oddziaływania inwestycji na gatunki chronione oraz obszary Natura 2000.
RDOŚ w Białymstoku poinformowała również, że nie odnotowała żadnych skarg ani zgłoszeń dotyczących szkód środowiskowych związanych z budową zapory, ani nie posiada informacji o jakimkolwiek monitoringu środowiskowym prowadzonym po zakończeniu inwestycji.
Straż Graniczna, pełniąca rolę inwestora, odmówiła udostępnienia szczegółów technicznych zapory, uznając je za informacje niepodlegające dostępowi publicznemu. Według danych przekazanych przez SG koszt inwestycji wyniósł około 1,3 miliarda złotych i został w całości pokryty ze środków krajowych.
Oficjalnie Mińsk ostro potępia budowę zapory po polskiej stronie granicy, określając ją mianem aktu „barbarzyństwa”. Władze Białorusi przedstawiają przy tym szereg pozornie merytorycznych argumentów: twierdzą, że bariera zaburza naturalne ekosystemy, blokuje migrację zwierząt oraz zwiększa zanieczyszczenie światłem i hałasem – zarówno podczas budowy, jak i późniejszego użytkowania.
Las pod ciężarem maszyn
Wiosną 2022 roku, równolegle z pracami budowlanymi, do puszczy regularnie wchodzili naukowcy i lokalni przyrodnicy, dokumentując skutki inwestycji. Fotografowali rozjeżdżone drogi leśne, połamane drzewa, plamy zaschniętego betonu, porzucone odpady techniczne i komunalne. Znajdowali też martwe płazy, gady i ptaki – gatunki objęte ścisłą ochroną prawną.
– Większość tych zwierząt znikała bardzo szybko, zjadana przez drapieżniki – mówi prof. Michał Żmihorski z Instytutu Biologii Ssaków PAN. – To oznacza, że realna skala śmiertelności była znacznie większa, niż jesteśmy w stanie udokumentować.
Ciężki sprzęt i stały hałas wypłaszały zwierzęta w głąb lasu. Jednocześnie przejścia dla dużych ssaków – projektowane z myślą o żubrach, wilkach, jeleniach i rysiach – pozostawały zamknięte lub były fizycznie zablokowane. Dodatkowym zagrożeniem stał się drut kolczasty typu concertina, szczególnie niebezpieczny w dolinach rzek i na trasach migracyjnych.
Białoruskie media państwowe przyznają, że ogrodzenie istnieje, jednocześnie przekonując, że nie stanowi ono istotnej przeszkody dla fauny, ponieważ mniejsze gatunki mogą się przez nie przedostawać. Eksperci zwracają jednak uwagę, że jeszcze niedawno wilki swobodnie przepływały przez Bug – aż do momentu, gdy trasę tę przecięto drutem kolczastym typu concertina, znanym jako „spirala Bruna”. Ten zwój ostrego drutu biegnie dziś wzdłuż niektórych odcinków polskiej zapory.
- Niektóre gatunki miały problemy z przekraczaniem granicy już wcześniej – mówi białoruski naukowiec, który prosi o zachowanie anonimowości ze względów bezpieczeństwa. – Ale teraz sytuacja jest znacznie gorsza. W 2017 roku dyskutowaliśmy o możliwości usunięcia białoruskiego ogrodzenia. Dziś ta nadzieja zniknęła. To już nierealne.
Nie wszystkie białoruskie oskarżenia wobec pięciometrowej zapory po polskiej stronie da się jednak obronić. Część z nich nosi znamiona propagandy. W wywiadzie udzielonym w 2022 roku państwowej agencji BelTA specjalista ds. gospodarki łowieckiej Andriej Małyszka twierdził, że populacja jeleni w rezerwacie łowieckim Wołkowysk zmniejszyła się o połowę w ciągu jednego roku.
- Zeszłej zimy na naszym terenie przebywało około 150 jeleni. W tym roku zostało ich tylko około 70 – mówił Małyszka, przypisując ten spadek wyłącznie budowie polskiej zapory.
Twierdzenia te nie zostały jednak poparte żadnymi danymi. Brakuje informacji o tym, co faktycznie stało się ze zwierzętami – czy pozostały po polskiej stronie granicy, zginęły, czy też przeniosły się w inne rejony Białorusi.
Zwierzęta omijają granicę
Po zakończeniu budowy naukowcy zaczęli obserwować wyraźne przesunięcia w rozmieszczeniu zwierząt. Duże ssaki coraz rzadziej pojawiają się w strefie przygranicznej. Jednocześnie w pobliżu posterunków wojskowych gromadzą się lisy, jenoty i zdziczałe koty, przyciągane przez odpady organiczne.
- Widzimy bezpośredni związek między wzrostem liczby ludzi, pojazdów i patroli a zmianą aktywności ssaków – mówi prof. Rafał Kowalczyk, były dyrektor Instytutu Biologii Ssaków PAN. – Duże gatunki wyraźnie unikają granicy. To uruchamia efekt domina w całym ekosystemie.
Firma Budimex utrzymuje, że zapora nie stanowi bariery dla zwierząt na paneuropejskich szlakach migracyjnych. W terenie jednak żadne z przejść nie funkcjonuje.
Najpoważniejsze zagrożenie dotyczy rysia. Naukowcy ostrzegają, że dalsza izolacja populacji może prowadzić do nieodwracalnych strat genetycznych.
Między dwiema zaporami
Po białoruskiej stronie granicy od końca lat 80. istnieje druga bariera – tzw. „Sistema”. Choć niższa i starsza, od dekad ogranicza migrację dużych zwierząt. W praktyce oznacza to, że część populacji może dziś funkcjonować w wąskim pasie terenu pomiędzy dwiema zaporami.
- Wiemy, że po białoruskiej stronie, tuż przy polskiej zaporze, stoją żubry – mówi dr Katarzyna Nowak z Instytutu Biologii Ssaków, kierująca projektem badawczym dotyczącym wpływu barier granicznych na ekosystem. – Nie jesteśmy w stanie oszacować skali problemu, bo większość tego obszaru jest niedostępna.
Jak wyjaśnia badaczka, pas terenu pomiędzy dwiema barierami wzdłuż Puszczy Białowieskiej ma powierzchnię około 37 kilometrów kwadratowych. Obszar ten jest jednak podzielony na około pięć fragmentów połączonych wąskimi korytarzami, w których zapory biegną bardzo blisko siebie – a przez takie przejścia duże zwierzęta, jak żubry, mogą niechętnie się przemieszczać.
Jak podkreśla badaczka, otwarcie przejść wyłącznie po polskiej stronie nie rozwiąże problemu. Bez współpracy międzynarodowej zwierzęta nadal będą funkcjonować w izolowanych populacjach.
Monitoring po fakcie
Dopiero w 2024 roku Centrum Światowego Dziedzictwa UNESCO zleciło pierwsze częściowe badania wpływu zapory na środowisko. Wkrótce potem Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody obniżyła status ochronny Puszczy Białowieskiej do poziomu krytycznego. Państwowa Rada Ochrony Przyrody ostrzegła, że las – osłabiony wcześniejszymi wycinkami – stoi w obliczu kolejnych, kumulujących się zagrożeń.
Wszelkie działania naprawcze powinny być realizowane jednocześnie po obu stronach granicy i objęte ciągłym, wiarygodnym nadzorem. Tylko w ten sposób możliwa jest ocena skuteczności podejmowanych rozwiązań, identyfikacja problemów oraz szybka reakcja na negatywne konsekwencje.
Dotychczasowe analizy prowadzą do alarmujących wniosków. Bariera wzniesiona na granicy polsko-białoruskiej, przebiegająca przez obszar Puszczy Białowieskiej wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, w znaczący sposób ingeruje w funkcjonowanie lokalnego ekosystemu i może stopniowo prowadzić do degradacji jego walorów przyrodniczych.
Badacze wskazują na cały ciąg powiązanych skutków. Konstrukcja zapory rozdziela populacje zwierząt i uniemożliwia migrację dużych ssaków, ograniczając wymianę genetyczną i zwiększając ryzyko zaniku różnorodności biologicznej u gatunków rzadkich. Zmuszone do omijania bariery zwierzęta ponoszą większe koszty energetyczne podczas poszukiwania pożywienia, co przekłada się na ich kondycję i zdolności rozrodcze. W rejonie granicy obserwowany jest także wzrost aktywności drapieżników średniej wielkości, co może sprzyjać rozwojowi i transmisji chorób. Dodatkowo pas terenu oczyszczony pod budowę zapory tworzy dogodne warunki dla ekspansji gatunków inwazyjnych, które wypierają rodzimą roślinność i destabilizują lokalne sieci troficzne.
Eksperci apelują o realne uruchomienie przejść dla zwierząt, ograniczenie ruchu w strefie przygranicznej oraz wdrożenie niezależnego, długofalowego monitoringu.
Granica, która została
Mieszkańcy pogranicza nie potrzebują raportów, by wiedzieć, że coś się skończyło.
- Kilka lat temu z Białorusi przyszedł do nas niedźwiedź. Wilki przechodziły granicę bez problemu – wspomina Basia z Teremisek. - Dla zwierząt nie istniała polityka.
Dziś granica istnieje – betonowa, stalowa, nieprzekraczalna. Zapora, wzniesiona w imię bezpieczeństwa, stała się trwałym elementem krajobrazu i symbolem dylematu, z którym Polska wciąż się mierzy: jak chronić granicę, nie niszcząc tego, co zobowiązaliśmy się chronić przed całym światem.
Tekst: Nikola Budzińska, Anastasiya Zakhare
Ten artykuł został opracowany przy wsparciu Journalismfund Europe.










