Oddział Warszawski
tel. 22 826 79 45
sdrp.warszawa@dziennikarzerp.pl

Safe Our Souls

12 marca 2026

Dziś podstawowym nominałem różnych walut są miliardy – złotych, euro, dolarów… Dla mnie to oczywiście kompletna abstrakcja, a tę lubię tylko w sztuce, i to nie każdej. Największym nominałem w walucie amerykańskiej, jaki kiedykolwiek miałem w portfelu był gustowny portrecik prezydenta Abrahama Lincolna na banknocie 5-dolarowym. U Raymonda Chandlera czytałem, że detektyw Philip Marlowe dysponował kiedyś portretem prezydenta Jamesa Madisona o nominale 5000 $, ale traktował go jak talizman, a może nawet fetysz. Teraz należy się spodziewać, że w portfelach kilkuset osób i w sejfach kilku banków światowych pojawią się banknoty z portretem Donalda Trumpa o nominale 1 000 000 000 $. Dodatkową atrakcją takich zabawek będzie zapis tej kwoty słownie: po amerykańsku (Pomarańczowiec zabroni nazywać języka, którym się posługuje językiem angielskim – i słusznie, bo z angielskim będzie on miał wspólne tylko kilka słów) miliard to billion. Fajnie brzmi.

Już dziś kilka światowych potencji zapłaciło Trumpowi po jednym trumpie za frajdę bycia, z przeproszeniem, członkami Rady Pokoju, której dożywotni i dziedziczny przewodniczący jako pierwsze działanie wywołał wojnę z Iranem. Przewodniczący Rady Pokoju zapowiedział, że po całkowitym zniszczeniu Iranu zamierza wywołać wojnę z Kubą, a potem pewnie z Hiszpanią. Następne w kolejce są Meksyk i Kanada, ale to dopiero po wspólnym amerykańskim Mundialu, który wygrają Stany Zjednoczone; odpowiedni protokół już leży na biurku prezesa FIFY Gianniego Infantino. Rada Pokoju została powołana w celu odbudowy strefy Gazy, ale razie nie ma jak się za to zabrać, bo Izrael, zajęty teraz zabijaniem Irańczyków i Libańczyków nie zdążył na razie oczyścić placów budowy w strefie Gazy i jeszcze żyje tam trochę Palestyńczyków. A poza tym Pan Pomarańczowy w przerwach między zabijaniem ajatollahów oraz irańskich dziewczynek w szkole w Minabie i rzyganiem na tych, co nie uważają go za największego męża stanu w historii ludzkości zajmuje się podziwianiem wiertarek i zasłon w budowanej przez siebie sali balowej w Białym Domu, najwspanialszej na całym świecie. Jest także zajęty oglądaniem samego siebie na Tik-Toku, jak przebiera się za papieża, robi kupę na przeciwników politycznych, gra w hokeja w garniturze i wali w mordę innych hokeistów. Niektórzy nazywają go prezydentem największego mocarstwa na świecie, który obok lekarstwa na nadciśnienie i puchlinę wodną trzyma walizkę z guzikiem atomowym. Co do tych miliardów/bilionów zielonych, to na moją wyobraźnię podziałała ostatnio informacja o zakończeniu budowy GEM, czyli Wielkiego Muzeum Egipskiego. Budowa kosztowała, w zależności od szacunków – 1-1,2 mld $. I Egipcjanom, i mnie do niedawna wydawało się to kwotą astronomiczną, iście faraońską. Teraz już tak nie myślę. Miliardy, a nawet biliony mi się strasznie ostatnio zdewaluowały, zwłaszcza że od pewnego czasu nasi przedstawiciele tak Hutu, jak i Tutsi ostrzą sobie maczety na kamieniu osełkowym, wartym 185 miliardów złotych lub 44 miliardy €. Co do euro, to miałem kiedyś w portfelu trzy banknoty po stówce, ale nic mi z tego nie przyszło poza kłopotami, bo kraj, w którym chciałem to wydać był w zasadzie cywilizowany, i to od kilku tysięcy lat i wszędzie dało się płacić kartą. Prawie wszędzie: w toalecie się nie dało, a ze stówki pisuardessa nie miała wydać. W końcu, skorzystałem na kredyt obiecując, że następnym razem użyję za podwójną stawkę. Obietnica była taka więcej polityczna, bo jej nie zrealizuję tak jak Tusk stu konkretów. Nigdy tam nie wrócę, a jeśli nawet, to nie zauważę, bo nie mam bladego pojęcia, gdzie to było: toaleta stała koło jakichś zrujnowanych zabytków. I toalety, i ruiny są szalenie do siebie podobne (znaczy – toalety do toalet, a ruiny do siebie i do mnie), a nazwy ruin nie zapamiętałem. Toaleta była marki Ideal Standard, co zapamiętałem, bo jeśli coś jest zarazem standardowe i idealne, to musi to być toaleta dla człowieka w potrzebie.

Te miliardy teraz latają po całym polskim eterze, jak pociski do haubic, których nie mamy w nadmiarze (i haubic, i pocisków), a podobno moglibyśmy mieć za to, co nam Unia niedrogo pożyczy, a my zainwestujemy i już za jakieś 10-15 lat będziemy mieli wyprodukowane w polskich zakładach zbrojeniowych, które najpierw zbudujemy, wyposażymy i poświęcimy. W międzyczasie rząd zmieni się ze trzy razy, a ministrem wojny zostanie boski Antoni lub konfederata monarchii polskiej Roman Fritz, a pożyczkę – tanią – będą spłacać jeszcze wnuki Jarosława Kaczyńskiego i jego kota.

Pan z Pałacu Namiestnikowskiego, nie chcąc narazić się swoim mocodawcom (przyjmijmy roboczo, że na razie chodzi o PiS), którzy nie zgadzają się na pożyczkę, jaką załatwił Tusk – musi ustawę o wdrożeniu Sejfu zawetować. Ale pan Namiestnik (przyjmijmy na razie roboczo, że namiestnik prezesa PiS) jest też jakoby zwierzchnikiem sił zbrojnych, więc nie chce wyjść na dudka, który żołnierzom skąpi, przeto wezwał na odprawę niezależnego prezesa niezależnego banku centralnego i razem wymyślili, że zamiast brać tanią pożyczkę z tej parszywej Unii, która być może zacznie znów kontrolować, czy rząd praworządnie wydaje te miliardy, nie przelewając niczego na konto jakiegoś egzorcysty czy chowając w remizie strażackiej – weźmie te pieniądze z banku bez żadnych procentów i zobowiązań. Prezes banku przyniesie je w teczce, rzuci komu trzeba na stół i haubice posypią się jak części strąconego z nieba drona. A prezydent zyska doskonały kamuflaż dla kolejnego vetum separatum.

185 miliardów złotych w banknotach 100 złotowych waży 1850 ton, w 200 złotowych – 925 ton, w 500-złotowych (widziałem kiedyś dwa takie banknoty, zaglądając przez ramię rencistce, która stojąc przede mną w kolejce na poczcie płaciła za czynsz!) – tylko 370 ton. Te pięćsetki prezes Glapiński musiałby przewieźć mniej więcej 18-ma tirami. Natomiast, gdyby Donalda Tuska unioniści obsypali eurosami, to musiałby dźwignąć od 80 ton (w nominałach 500 €) do 800 ton w banknotach 50-eurowych. Załóżmy, że wyrwalibyśmy z Brukseli banknoty 500-eurowe. Tu wystarczyłyby 3-4 Tiry. No to kto jest bardziej szczodry? Każdy przecież przyzna, że 18 Tirów to więcej niż cztery Tiry? Oczywiście, żartuję. Dziś pieniądze się przelewa jednym kliknięciem, z potwierdzeniem transakcji na telefonie, jeśli akurat jest zasięg. Ciężarówki wożą tylko pelet do GS-ów. Jeśli akurat rzucą.

Duetowi bankowo-pałacowemu zarzuca się, że obiecują gruszki na wierzbie i NBP nie ma wcale pieniędzy na zbyciu, a już na pewno nie 185 miliardów złotych – zwłaszcza że dochody, które bank jest obowiązany przekazywać do budżetu, prezes Glapiński ostatnio miał za rządów PiS-u, więc Morawieckiemu dosypywał sałaty, a gdy do władzy doszedł Tusk, stracił impet i z roku na rok miał nawet kilkadziesiąt miliardów straty. Więc skąd ma mieć te pieniądze na antyunijny sejf?

No, po prostu: z sejfu. W sejfach banku centralnego jest od cholery sztabek złota. Glapiński wypuści je na rynek i sprzeda. Złoto, którego jest mało, stoi teraz wysoko. Jak NBP swoje złoto sprzeda, to na rynku będzie go więcej, więc zgodnie z prawami ekonomii, cena spadnie. I wtedy prezes Glapiński swoje złoto odkupi. I tak i złoto zachowa, i zarobi 185 miliardów. Dlaczego akurat 185? A płaskowyż go wie! W każdym razie operacja drogo sprzedam – tanio odkupię nie będzie banku kosztowała nic, może poza transportem tego towaru. Proste. Czego tu profesor Balcerowicz nie rozumie? Czy nowymi konsultantami panów bankowo-pałacowych zostali panowie Bagsik i Gąsiorowski z oscylatora Art-B? Do takich supertajnych informacji dostęp ma tylko profesor Sławomir Cenckiewicz. I pewno tylko on wie, czy kontrahentem na to złoto nie jest przypadkiem wcześniej umówiony Władymir Władymirowicz, który złoto kupi, ale już potem nie odsprzeda i prezes Glapiński zostanie z pustym sejfem jak Himilsbach z angielskim.

Polski rząd udaje, że jest makiawelicznie sprytaśny i zamiast dać się ograć tandemowi bankowo-prezydenckiemu, sam go chce wyrolować mówiąc – macie zbędną kaskę i chcecie ją dać na wojsko? Proszę uprzejmie, miliardów ci u nas dostatek, ale i te przyjmiemy. Nic z tego rzecz jasna nie będzie, ale przez chwilę wyobraźnię pana Kosiniaka mile łechce to, że będzie miał na parkingu dwadzieścia parę tirów pieniędzy w wysokich nominałach. Ile to haubic, ile czołgów, ile Krabów, Rosomaków, Borsuków, Raków, Langust, Homarów, dronów i innych proc laserowych, na których tle można się fajnie sfotografować…

Czy to nam zapewni bezpieczeństwo? Jasne, że nie. W wielu krajach policja ma więcej broni niż przestępcy (może u nas nie…), a przestępczość kwitnie. Jeśli zaatakują nas źli ludzie, to pierwsze co zrobią, to rozpirzą nasze rakiety, czołgi, Kraby i całe to Zoo. I to nie ruszając się z domu, po prostu przyciskając guzik. A my, żeby przycisnąć nasz guzik – jeśli broń nie będzie całkiem polska, a nie będzie – będziemy musieli zatelefonować do pana Trumpa, czy pozwoli jej użyć wobec jego kumpla od czerwonego dywanu. I jak myślicie, pozwoli? A czy do tych zabawek, które minister Błaszczak kupił za wony w Seulu, to dali guzik i czy trzeba będzie telefonować o zgodę po koreańsku? A propos – może załatwimy sobie trzeci sejf? 185 miliardów złotych to 75 bilionów wonów… Byłoby co liczyć.

Żarty na bok. 185 miliardów złotych razy dwa to 370 miliardów złotych, czyli ponad sto miliardów dolarów. Czyli jakieś 740 nowoczesnych szpitali powiatowych z pełnym wyposażeniem. Ale w Polsce mamy tylko 380 powiatów. I 170 tysięcy lekarzy. Te szpitale, które można by wybudować i wyposażyć za pieniądze z sejfu stałyby puste, jak szpitale covidowe za ministra Niedzielskiego. A ludzie i tak by chorowali, bo szpital może wyleczyć chorobę, ale nie człowieka. I to tylko wtedy, jeśli pan doktor akurat wpadnie na chwilę do państwowej roboty. Za pojedynczy sejf można by wybudować jakieś 2000 supernowoczesnych szkół średnich. Albo około 100 uniwersytetów. Tylko po cholerę nam tylu wykształciuchów? Jeszcze by głosowali na nie tego, co powinni…

Albo, jak byśmy odkryli na Pustyni Błędowskiej ze trzy-cztery piramidy (zresztą, możemy sobie zbudować, a co, stać by nas było), to za tę kaskę moglibyśmy wybudować ze sto dwadzieścia Wielkich Muzeów Egipskich. Tyle że skarb Tutenchamona jest tylko jeden i to nie u nas, a tyle muzeów wielkich przegranych powstań polskich oraz żołnierzy wyklętych i tak nie obsłużyłyby wszystkie wycieczki szkolne i parafialne.

Może więc z programu SAFE, ktokolwiek go będzie załatwiał, lepiej byłoby wybudować tysiąc bazylik wielkości Lichenia, w których z pożytkiem dla wszystkich moglibyśmy się modlić o pokój. Pomogłoby tak samo jak program zbrojeń, a byłoby ciszej i lepiej dla ekologii, no i moglibyśmy z powodzeniem realizować program ratowania naszych dusz. A za pozostałe drobne moglibyśmy wybudować 10 300 parafialnych strzelnic sportowych, w których za niewielką opłatą Grzegorz Braun, Przemysław Czarnek, dr Władysław Kosiniak-Kamysz i inni patrioci szkolili by nas w strzelaniu do tarcz z wizerunkami osób innego wyznania, innego koloru, innej orientacji, głosujących na tych drugich lub kibicujących innej drużynie piłkarskiej. Tarcze wygeneruje polska sztuczna ćwierćinteligencja.

pinkwart foto

Maciej Pinkwart

12 marca 2026

 

Tagi:

kalendarz-btn

CZWARTEK 12 marca 2026
  • Bernarda, Grzegorza
  • 1794
    Rozpoczęła się Insurekcja Kościuszkowska.
  • 1818
    Papież Pius VII wydał bullę o utworzeniu archidiecezji warszawskiej.
  • 1938
    Wojska niemieckie dokonały Anschlussu Austrii.
  • 1999
    Do NATO przyjęto nowych członków: POLSKĘ, Czechy i Węgry.

byli-z-nami

Copyright © 2004-2013 Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Oddział Warszawski