SATYRYKON LEGNICA 2025 rys. Valerii Momot - xxx
101 słów na piątek
CBA na tropie

CBA wzięło pod lupę macice. Wprawdzie nie z własnej inicjatytwy, bo na polecenie prokuratora, ale nie pierwszy raz służba powołana do tropienia korupcji skwapliwie pomaga w zwalczaniu domniemanej aborcji. Nazwano to interwencją incydentalną, choć na długie tygodnie sparaliżowano pracę prywatnego gabinetu ginekologicznego w Szczecinie. Podobno chodzi o wyjaśnienie ewentualności podania jednej pastylki jednej pacjentce, dlatego CBA zaaresztowało awansem całą dokumentację medyczną gabinetu. CBA aresztowało z zamkniętymi oczami i nic nie czytało. Osamotniony prokurator sam przedzierał się przez dżunglę dokumentów. To skandaliczne marnowanie sił i środków ma cel oczywisty: zastraszyć ginekologów, aby zostawili swoje pacjentki na pastwę losu. I wtedy będzie pięknie.
(Tomasz Miłkowski)
Ręka

Cały tydzień pod znakiem Bidena. Jego symboliczna wizyta w Kijowie wywołała ogromne wrażenie, wśród przyjaciół i wrogów. Powiedziano o tym chyba już wszystko. Polska też na tym blasku skorzystała. Pięknie prezentowało się spotkanie przy Arkadach Kubickiego. Przy okazji – może pod wpływem nastroju chwili – prezydent Andrzej Duda przywitał się z Donaldem Tuskiem. Wywołało to lawinę komentarzy, podkreślających znaczenie tego gestu, ale i umniejszających jego wymowę. Jak zwykle. Tymczasem ten grzecznościowy gest może się okazać (oby tak było) zapowiedzią zmiany w wojennej retoryce dzielącej zwaśnionych polityków, ale akurat pojednanych w sprawie Ukrainy. Niby nic – podanie ręki. Ani serdeczne, ani zdawkowe. Zwyczajne.
(Tomasz Miłkowski)
Rok w zawieszeniu?

Mija rok od wszczęcia procedury odwołania Krzysztofa Głuchowskiego z funkcji dyrektora Teatru Słowackiego. Procedurę wszczął marszałek województwa małopolskiego na podstawie sformułowanych przez siebie zarzutów. Po pierwsze, poszło o domniemane złamanie dyscypliny finansowej, co Regionalna Izba Obrachunkowa oddaliła, po drugie, o rzekomą „wulgaryzację sceny” z powodu dopuszczenia do koncertu Marii Peszek w murach Teatru Słowackiego, co na kilometr zalatuje cenzurą i dowolnym szermowaniem opinią (cóż to jest owa „wulgaryzacja sceny”?). I tak wiadomo, że chodziło o „Dziady” w inscenizacji Kleczewskiej, oblegane przez widzów, a niemiłe władzy. Procedura odwoławcza może trwać miesiąc, góra dwa. Ale jak marszałek się zaprze, to i rok przetrzyma.
(Tomasz Miłkowski)
Razem, czyli osobno

Od kilku miesięcy trwa zgadywanka: czy opozycja pójdzie do wyborów razem, czy osobno? Z jednej listy będzie startować, a może z dwóch, trzech itp. Emocje sięgają szczytów. Denerwują się politycy i komentatorzy, nie szczędząc sobie wzajemnie (bez umiaru) uszczypliwych uwag. Jednak badania opinii publicznej ujawniły, że nikt prawie nie chce tej upragnionej wspólnej listy albo o niej w ogóle nie myśli. Wyborcy od swoich przyszłych reprezentantów woleliby się dowiedzieć, czego mianowicie mogą się po nich spodziewać. Tymczasem Hołownia i Kosiniak-Kamysz dostają manto, bo ujawniają, jakie ich cele łączą, zamiast powtarzać wciąż to samo więdnące pytanie: razem iść czy osobno? Tylko gdzie?
(Tomasz Miłkowski)
Gumkowanie Owsiaka

Jak poinformował Onet, kierownictwo Polska Press, imperium medialnego Daniela Obajtka, zaleciło swoim dziennikarzom omijanie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dopuszczalne miały być tylko małe wzmianki. Zalecenie jednak spotkalo się z buntami wielu załóg, nastawionych – jak widać – niechętnie wobec powrotu cenzury. Jerzy Owsiak i jego orkiestra stoi Zjednoczonej Prawicy ością w gardle. Po pierwsze, zabiera Kościołowi z tacy, po drugie, szef orkiestry nie kryje swoich antyrządowych sympatii. Z tej perspektywy pożytki, jakie niesie doroczna zbiórka jednocząca rzesze obywateli, stają się szkodami. Toteż najpierw Orkiestra została wyrugowana z telewizji i radia publicznego, a teraz rozgrywa się kolejny acz straceńczy akt gumkowania.
Tomasz Miłkowski
Klauzula sumienia czy bez sumienia?

Głośno w Polsce o odmowach wykonania zabiegu usunięcia ciąży z gwałtu na nastolatce, którego sprawcą był lekarz. Szpitale na Podlasiu, powołując się na tzw. klauzulę sumienia, wykręciły się od obowiązku określonego ustawą. Warto przypomnieć, że szpitale nie mają prawa korzystać z tzw. klauzuli, a mogą się na nią powoływać tylko lekarze. Nasuwa się jednak pytanie, czy można być dobrym lekarzem, jeśli od jego światopoglądowego widzimisię zależy los pacjentki? Trudno bronić klauzul będących maską hipokryzji i obsesji urzędników Kościoła panującego. Ale robi to Kosiniak-Kamysz, prezes ludowców, lekarz, choć nie ginekolog, deklarując bez wstydu, że on by się kierował klauzulą sumienia. Nie sumieniem?
(Tomasz Miłkowski)






