SATYRYKON LEGNICA 2025 rys. Valerii Momot - xxx
101 słów na piątek
Azyl enigmatyczny

Gromkie zapowiedzi premiera o nowej strategii migracyjnej rozpływają się w enigmatycznych szczegółach. Wśród nich jeden szczególnie uwiera, bo zdaje się bardziej świadczyć o bezradności niż o jakimś rzeczywiście śmiałym, nowoczesnym podejściu do kwestii migracyjnej, która domaga się poważnego potraktowania. Tymczasem opowieść o zawieszeniu prawa azylu nieładnie pachnie ksenofobią i zaklinaniem rzeczywistości pod publiczkę, nie bacząc na to, że oznacza naruszanie zapisów Konstytucji, Konwencji Genewskiej i traktatów unijnych. Że niby „nie ma azylu dla wrogów azylu”? Przypomina to zapowiedź premiera, że z chwilą objęcia urzędu wkroczy z rosłymi chłopakami do NBP i wyprowadzi prezesa. Nie lepiej to się czasem ugryźć w język?
(Tomasz Miłkowski)
Maszyna do grania

W warszawskim Teatrze Polskim święto: premiera Szekspirowskiego „Henryka IV”, który grany był tu 100 lat temu. Widzowie na początku patrzyli i słuchali z osłupieniem. Oto scenograf Antoine Fontaine zbudował monumentalną maszynę do grania Szekspira, wykorzystując walory tej ogromnej sceny, imponującą obrotówkę i ustawione na niej podesty i konstrukcje imitujące rozmaite wnętrza i przestrzenie. Co więcej aktorów było widać w kostiumach Danuty Kołodyńskiej łączących jakąś dawność ze współczesnością. Mówili wyraźnie i ze zrozumieniem, a jednocześnie grali jak natchnieni. Zachwycała multiperkusja Leszka Lorenta. Wszystko to źle wróży temu spektaklowi w reżyserii Ivana Alexandre’a. Najpewniej „Henryk” nie pojedzie na Gdański Festiwal Szekspirowski. Zbyt awangardowy?
(Tomasz Milkowski)
No to konkurs!

Ministra Kultury ogłosiła zamiar wymiany dyrekcji Teatru Wielkiego i Teatru Narodowego, flagowych instytucji artystycznych pozostających na utrzymaniu ministerstwa. Głównie dlatego, jak można się było dowiedzieć, że dyrektorzy posunęli się w latach. Co do zasady, nie jest to nic nadzwyczajnego – wymiana kadr zazwyczaj owocuje twórczym fermentem. Ale nie zawsze. Sławomir Pietras, wybitny fachowiec od opery, czemu nikt nie może zaprzeczyć, napisał, że Waldemar Dąbrowski powinien zostać dożywotnim dyrektorem Opery Narodowej, jeśli tylko zechce. Bo nikomu przed nim nie udało się wywindować jej na tak wysoki poziom. O Narodowym Pietras dyskretnie milczał, ale sytuacja jest podobna. Jak to jest: zmiany, bo wszędzie zmiany?
(Tomasz Miłkowski)
Maestro Ochman

Jeden z najsławniejszych polskich śpiewaków operowych, tenor o gęstym, nieco ciemnym brzmieniu, Wiesław Ochman został wyróżniony Nagrodą im. Cypriana Norwida, przyznawaną przez Samorząd Mazowsza, w kategorii Dzieło życia. Dzieło to zaiste potężne. Podczas 39-letniej kariery solistycznej zaśpiewał w tysiącu ośmiuset spektaklach operowych na 4 kontynentach, w 30 krajach, w ponad 70 miastach i ponad stu liczących się instytucjach kultury, w tym 100 razy w Metropolitan Opera, a na tej legendarnej scenie znalazł się jako pierwszy polski tenor po Janie Kiepurze, nagrał około 60 płyt, w tym 9 solistycznych, zagrał też w kilku filmach. Starczyłoby na kilka życiorysów. Ad multos annos, Maestro!
(Tomasz Miłkowski)
Uwagi EMFA-tyczne

Kończy się termin składania uwag do projektowanych zmian ustawodawczych po uchwaleniu przez Parlament Unii EMFA (European Media Freedom Act). Eksperci Ministerstwa Kultury przygotowali garść sensownych propozycji, choć kilka budzi niepokój. Sugerują, że nie można tknąć statusu Radia i TVP jako spółek akcyjnych skarbu państwa. Ale trzeba tknąć, jeśli mają stać się prawdziwymi instytucjami służby publicznej. Proponują też likwidację abonamentu (który od lat zawodzi) i ulokowanie funduszy na media publiczne w budżecie (mocą odrębnej ustawy). Ale proponują zarazem zamrożenie wysokości środków przeznaczanych na rtv na obecnym poziomie, choć wskaźnik polskich wydatków na ten cel pozostaje niemal na szarym końcu w Unii Europejskiej.
(Tomasz Miłkowski)
Gorączka

Niebywałe letnie upały najwyraźniej mamy już za sobą, ale gorączka polityczna dopiero się rozkręca. Brytyjski areszt dla byłego szefa i bliskiego w współpracownika premiera Morawieckiego, spektakularne zatrzymanie byłego europosła PiS na lotnisku, zapowiedź marszałka Sejmu, że Izba nie będzie wybierać sędziów Trybunału Konstytucyjnego na następną kadencję pod rządami obecnej ustawy, spór wokół kontrasygnaty premiera na zarządzeniu prezydenta o nominacji „neosędziego”, śnięte ryby w Odrze, a nawet Wiśle, a do tego jeszcze pojedynek Kamala Harris – Donald Trump z konsumpcją kotów i psów w tle, uff gorąco, sporo tego., Są to jedynie wybrane doniesienia z ostatnich dni. Wygląda na to, że kampania prezydencka już trwa.
(Tomasz Miłkowski)
Spowiedź

Premier Donald Tusk zapowiedział spowiedź powszechną ministrów, co najwyraźniej uradowało opozycję, zacierającą ręce, że rządząca koalicja kopie sobie grób. Skoro się spowiadają, to znaczy, że nagrzeszyli, komentują. Tymczasem okresowe raporty wykonania zadań, to normalna praktyka rządzenia. Nie tylko na szczeblu rządowym, ale na każdym szczeblu. W codziennej krzątaninie umyka to, co najważniejsze. Stąd konieczne są takie wewnętrzne przepierki. Wszyscy szefowie to robią, choć zazwyczaj nie ogłaszają, że to robią. Nieważne. Ważne jest to, co wyniknie z tej „spowiedzi”? Czy wprowadzanie niezbędnych zmian systemowych, prawnych, ekonomicznych przyspieszy? Wyborcy chcieliby zmian szybkich, ale standardy praworządności wymagają czasu – młyny sprawiedliwości mielą powoli. Zniecierpliwienie szybciej.
Tomasz Miłkowski
Porządki

Koniec wakacji i zwyczajowe porządki. Z nowymi siłami i energią wszyscy biorą się za wprowadzenie ładu w szafach i gdzie się da. Oby to nie był tylko nowy ład. Do ogólnonarodowego ruchu porządkowego dołączyła koalicja, która porządkuje szeregi przed nowym sezonem politycznym – na wyniki nie będziemy długo czekać. I rząd z projektem budżetu na rok 2025, który po dokonanych porządkach w rubryce deficyt znacznie przybrał. Krytycy z byłej strony rządowej się nadymają, udając, że nie wiedzą, ile środków było wydawanych poza budżetem nie tylko na okoliczność pandemii. Nowy budżet wraca do swojej funkcji centralnego sterownika przychodów i wydatków. Koniec podwójnej buchalterii?
Tomasz Miłkowski
Medalowe porachunki

Komentatorzy z Krainy Łagodności przestrzegali, ze po Olimpiadzie rozpęta się burza porachunków i dociekań, dlaczego tak skromny dorobek medalowy wywieźli polscy sportowcy z Paryża. Powinniśmy się cieszyć i tyle. Nie jestem pewien. I nie chodzi wcale o rozliczanie rachunków za hotele dla prezesów itp., itd.. To pewnie też się liczy, ale najważniejsze jest przemyślenie i wdrożenie systemu, który sprzyjać będzie tężyźnie fizycznej młodych ludzi i wyłanianiu sportowych talentów. Tymczasem pod względem jesteśmy w czarnej dziurze. Uświadamia to Aleksander Kwaśniewski, który nie tylko był prezydentem, ale przez wiele lat zajmował się sportem, w tym olimpijskim, i wie, co mówi. Lepiej go posłuchać.
(Tomasz Miłkowski)
Olimpijski niepokój

Półfinał olimpijski siatkówki mężczyzn Polska-USA dostarczył potężnej dawki emocji. Niezawodni sprawozdawcy sportowi ochrzcili ten mecz mianem „epickiego” i niechaj język będzie im sługą bardziej giętkim. Tak czy owak, przeżycia na miarę thrillera niezbyt się kojarzą z olimpijskim spokojem, który towarzyszył kibicom wspinaczki skałkowej naszych dzielnych zawodniczek. Mirosław i Kałucka przywiozły medal zloty i brązowy, utwierdzając absolutną dominację w tej branży. Jednak wspaniały wyczyn obu pań pozostał w cieniu nerwów towarzyszących pojedynkowi w siatkówce. Wychodzi na to, że wolimy chyba olimpijski niepokój od spokoju i że nerwy dobrze służą pozyskaniu nowych zwolenników. Czy tylko w sporcie?
(Tomasz Miłkowski)






