SATYRYKON LEGNICA 2025 rys, Paweł Mielczarek "Wolność"

Uprzejmie przypominamy, że biuro Oddziału Warszawskiego SDRP, (zajmujące się m.in. przyjmowaniem składek członkowskich i wydawaniem legitymacji krajowych czynne jest w Domu Dziennikarza (Foksal 3/5) pok. 31:we wtorki i czwartki w godz. 11.00 – 15.00 i w środy w godz. 15.00 – 17.00
Wpłat można dokonywać również na nasze konto : PKO I O/W nr 911020 1013 0000 0402 0108 8442
Składka roczna dla emerytowanych dziennikarzy wynosi 120 zł; dla
czynnych zawodowo – 240 zł.
Kontakt w dni pracy biura: 22 826 79 45; 518 938 100 (IzabelaWitkowska-Martynowicz)
Zarząd Główny SDRP (pok. 30), który m.in. wystawia legitymacje międzynarodowe, pracuje: wtorki, środy i piątki w godz. 10.00 – 15.00.
Kontakt: 22 827 87 15 (Joanna Węgrzyniak).
Życzenia na Nowy Rok

Zabrakło krzeseł podczas noworocznego spotkania dziennikarzy warszawskich skupionych w SDRP i przyjaciół, wśród których byli. m.in. przedstawiciele Marszałka Mazowsza.
Specjalne podziękowania należą się Stowarzyszeniu REPROPOL i Zarządowi Głównemu SDRP za wsparcie spotkania, które tradycyjnie od wielu już lat weszło do kalendarza wydarzeń środowiskowych.
Magdalena Raszewska z Laurem im. Marty Fik

Po raz drugi polska sekcja AICT przyznała Laur im. Marty Fik. To najmłodsze spośród wyróżnień przyznawanych co roku przy krytyków skupionych w Klubie Krytyki Teatralnej SDRP, choć nawiązuje do nagród wręczanych doświadczonym recenzentom teatralnym przed rokiem 1989, kiedy tę praktykę zarzucono. Zarząd Klubu postanowił wrócić do tej tradycji, ustanawiając nową nagrodę, której patronką została Marta Fik.
Z TEKI EKSLIBRISÓW BEATY PRZEDPEŁSKIEJ: Utopia

Był rok 2016. Grupo Plata z meksykańskiego miasta Guadelupe-Zacatecas zaprosiła mnie do udziału w Międzynarodowym Konkursie na Ekslibris pod tytułem „The Forest of Utopia”. Co mogło wydarzyć się w mitycznym lesie? Organizatorzy przysłali tekst meksykańskiej baśni, która zaczynała się następująco: „Dawno, dawno temu, w mieście z kamieni i srebra – Zacatecas – mieszkał pewien malarz, którego obrazy były inspirowane naturą. Nazywał się Emilio Carrasco. Pewnego wieczoru po wernisażu wystawy, gdzie wypił z przyjaciółmi trochę wina, wrócił do domu, usiadł w fotelu i powoli zapadał w sen. Nagle pojawiła się czarnowłosa dziewczyna o fioletowych oczach i zaprosiła go na spacer po lesie”. Prawda, że ta opowieść brzmi intrygująco? Tak więc uczestnicy konkursu mieli za zadanie przedstawić w ekslibrisie fantastyczne istoty, związane z legendami ojczystego kraju. Od razu pomyślałam o warszawskiej Syrence, którą zaprojektowałam w technice kolażu na tle panoramy miasta. Ekslibris zadedykowałam placówce, która od 1992 roku udostępnia swoją przestrzeń twórcom i kolekcjonerom znaków książkowych: Warszawskiej Galerii Ekslibrisu. Moja praca zdobyła aprobatę jurorów: została wybrana na wystawę czasową w Urzędzie Miasta Guadelupe i umieszczona w katalogu pokonkursowym.
Rada (nie)pokoju

Różnych sposobów chwytają się ludzie, aby zapobiec nieszczęściom. Mark Twain radził zjeść na śniadanie żywą żabę – to gwarancja, że tego dnia już nic gorszego cię nie spotka.Uczestnicy forum ekonomicznego w Davos spodziewali się najgorszego wobec stanowczych zapowiedzi prezydenta Trumpa w sprawie Grenlandii – katastrofy na skalę światową. Na razie burza przeszła bokiem, zamian gwałtownego starcia mamy miękkie lądowanie, a na osłodę uroczyste otwarcie Rady Pokoju, która wyskoczyła niczym królik z kapelusza.Sceptycy powiadają, że to raczej rada niepokoju, najlepiej więc trochę się przyczaić i poczekać, co z tego wyniknie. A nuż coś nie tak fatalnego jak żywa żaba na śniadanie.
((Tomasz Miłkowski)
Mur, który przecina las

Przedstawiamy reportaż Nikoli Budzyńskiej (laureatki Nagrody Ibisa) i Anastasiya Zakharevich, który powstał przy wsparciu Journalisfund Europe, rekomendowany przez Oddział Warszawski SDRP i Zespół Młodych Dziennikarzy.
Z TEKI EKSLIBRISÓW BEATY PRZEDPEŁSKIEJ: Alicja

W 1865 roku po raz pierwszy ukazała się książka „Alicja w Krainie Czarów”. Autor – Charles Lutwidge Dodgson – opublikował ją pod pseudonimem Lewis Carroll i absolutnie nie spodziewał się sukcesu. Tymczasem pierwszy nakład w liczbie dwóch tysięcy egzemplarzy szybko stał się sensacją. „Przygody Alicji, która przeszła na druga stronę lustra” przetłumaczono na 125 języków świata (w Polsce – dopiero w 1910 roku) i ciągle budzą emocje.
W 2015 roku, 150 lat od premierowej edycji książki włoskie stowarzyszenie Solstizio d’Estate ogłosiło podczas XXVIII Międzynarodowych Targów Książki w Turynie konkurs na ekslibris, związany z tym tematem. Organizatorzy podkreślali fascynujące połączenie baśni, magii, wyobraźni i tajemniczego świata, które można zinterpretować graficznie w formie znaku książkowego. Nie bez znaczenia wydawało się również symboliczne wyznaczanie i przekraczanie granic, aktualne wobec problemów współczesnego świata. „Moja” Alicja przechodzi z czarno-białej do kolorowej rzeczywistości. Jest trochę tu, trochę tam, a jej czerwona sukienka przyciąga uwagę. Także jurorów konkursu, którzy zaakceptowali projekt i umieścili w katalogu.
Zapraszamy na spotkanie noworoczne

Zarząd Oddziału Warszawskiego SDRP serdecznie zaprasza koleżanki i kolegów na tradycyjne spotkanie noworoczne. Spotkanie rozpocznie się w samo południe, o godz. 12.00 w dniu 22 stycznia 2026 w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal 3/5 w sali A.
Podczas spotkania wręczony zostanie Laur im. Marty Fik, który odbierze prof. Magdalena Raszewska.
Mecenasem spotkania jest Stowarzyszenie Dziennikarzy i Wydawców Repropol.
Do zobaczenia!
Zaproście mnie do stołu

Chodzi za mną ta piosenka, którą Elżbieta Wojnowska wyśpiewała nagrodę za interpretację w Opolu (1984). Nic dziwnego, że chodzi, skoro za kilka dni czeka nas spotkanie noworoczne dziennikarzy, a Elżbieta Wojnowska, matkująca Nagrodzie Młodych im. Ibisa, którą przyznaje Oddział Warszawski SDRP, zapowiedziała, że na spotkanie wpadnie.
Noworoczne spotkania maja długoletnią tradycje. To dobry obyczaj. Nawet najsłodszy sms czy czuły mail nie zastąpi spotkania twarzą w twarz, choćby raz do roku. Nic dziwnego, że cieszą się powodzeniem, że się na nie czeka, nawet o nie dopytuje, bo można spotkać przyjaciół, dawno nie widzianych, poznać nowych. Może trafi się jakiś wojażer? Kto wie.
(Tomasz Miłkowski)
Robot nawalony

Śledzę uważnie wszystkie dyskusje, nadzieje i obawy związane z rozwojem robotyki, szczególnie ostatnio, kiedy każdy może sobie ściągnąć, za darmo, albo za niewielką opłatą prywatnego osobistego asystenta, który podpowie nam ile wynosi pierwiastek szóstego stopnia z liczby Pi, kto był następcą króla Haralda Sinozębego i ile wynosi średnia pensja w królestwie Bhutanu. Może nawet powie nam, jaka pogoda będzie w przyszły wtorek i jak powinniśmy sobie wybrać partnera życiowego. Ale kiedyś wymagaliśmy i więcej i mniej zarazem od robotów. Chciałbym się trzymać tego określenia, które wiele lat temu – zaraz spytam asystenta, kiedy – no właśnie, w 1920 r. – wymyślił Josef Čapek, a spopularyzował jego brat, Karel, znany czeski pisarz. Czesi sobie wymyślali roboty, a my w tym czasie goniliśmy bolszewików, żeby nie podbili Pragi, w tym Pragi czeskiej. Zdaje się, że pierwszym robotem-wojownikiem był skonstruowany przez Dedala metalowy automat o imieniu Talos, który codziennie obiegał wybrzeże Krety, niszcząc wszystkich tych, którzy chcieli tam bez zgody władz wylądować. Inni opowiadacze legend głoszą, że wcześniej Talos strzegł Sardynii i każdego, kto jej zagrażał, brał w spiżowy uścisk rozpalonych ramion, wywołując u niego przedśmiertny, sardoniczny uśmiech. Pokonała go dopiero piękna i wredna Medea, sprawiając że się rozprogramował i oszalał. Było to – jeśli było – jakieś dwa tysiące lat przed naszą erą.






