SATYRYKON LEGNICA 2025 rys. Mateusz Oleszczak "Matrioszki"
101 słów na piątek
800 dni w zawieszeniu

Zakończyła się procedura odwoławcza wszczęta przez samorząd małopolski wobec Krzysztofa Głuchowskiego, dyrektora Teatru im. Juliusza Słowackiego po pretekstem rozliczania za domniemane nieprawidłowości. Po 800 dniach dyrektorowania w stanie zawieszenia dyrektor może nareszcie odetchnąć spokojnie, w mediach społecznościowych pojawiły się jego zdjęcia – uśmiechniętego od ucha do ucha.
Trudno orzec, czy wreszcie zakończone nękanie dyrekcji teatru było rekordem podobnych poczynań władz, ale satysfakcjonujący koniec tej udręki to rzadkie zwycięstwo rozsądku i sprawiedliwości. Zespół teatru wyszedł z tego zwarcia zwycięsko, a władza późno, bo późno, ale wyciągnęła wnioski. Czy będzie to nauczka dla innych, wątpię. Nikt nie lubi się uczyć na cudzych błędach.
(Tomasz Miłkowski )
Strzały

Nie ma nic gorszego poza wojną. Ale strzały oddane do osoby publicznej zawsze ranią kogoś jeszcze, nie tylko potencjalną ofiarę. Premier Słowacji walczy o życie. Wiadomości są krzepiące – stan stabilny (to ostatni komunikat lekarski). Ale sytuacja jest wyjątkowo niepokojąca, bo przecież ma miejsce w czasach rosnącego napięcia, trwającej za miedzą wojny wywołanej przez Rosję, a każda próba destabilizacji nieci nowe niebezpieczeństwo.Trudno nie przypomnieć zabójstwa prezydenta Gdańska – to był alarm ostateczny, że w państwie dzieje się źle. Dziś nie ma chyba kraju impregnowanego na zło i przemoc. Z tragicznego wydarzenia w Handlowej na Słowacji nadchodzi sygnał, że trzeba emocje studzić.
(Tomasz Miłkowski)
Bądź czujny!

„Wróg czuwa” albo podobne wezwania można było wyczytać na plakatach rozlepianych jak Polska długa i szeroka na początku lat 50. ubiegłego wieku. Zapanowała wówczas psychoza szpiegomanii – zresztą po obu stronach oceanu. Niebezpieczeństwo czaiło się na każdym kroku.
Pewnie nie grozi nam powrót do tej sytuacji, choć polityczna wolta sędziego Szmydta wzbudziła zrozumiały niepokój. Oto znalazłszy się w Białorusi począł wyznawać uwielbienie dla tamtejszego reżimu i poprosił o ochronę przed prześladowaniami w Polsce.
Cóż, nie on pierwszy ani pewnie nie ostatni – dość przypomnieć niebywałe zachwyty Gerarda Depardieu nad reżimem Putina. Jak widać, doraźna korzyść albo widowiskowa głupota potrafi odebrać zdolność oceny sytuacji.
(Tomasz Miłkowski)
Długa majówka – krótkie ocieplenie

Wielka majówka ma się ku końcowi: po wybuchu ciepła wkrótce się ochłodzi. Podobnie z polityką. Podczas majówki nastąpiło lekkie ocieplenie. Wprawdzie premier i prezydent się nie spotkali, ale bodaj pierwszy raz Głowa Państwa wystąpiła w sprawie Unii wyłącznie wychwalając i podziwiając, niejako pod prąd swoim obyczajom. Niechaj to jednak nikogo nie zmyli, bo przecież chłody nadciągają, podczas których zrobi się gorąco: bo wybory do Unii, bo wyborcy zniecierpliwieni, bo rolnicy rozczarowani, bo pigułka „po” wciąż niedostępna… Cóż, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, ale przykład warto brać z prof. Bodnara: lepiej działać wolniej, ale lepiej, niż na skróty i na chybcika.
(Tomasz Miłkowski)
Kierunek Europa

Kalendarz wyborczy politycy ułożyli nam bez litości. Ledwo się oswoiliśmy z wynikami wyborów do Sejmu i przywykliśmy do etapu wielkich porządków podjętych przez nowy rząd, ledwo udało się wybrać włodarzy samorządowych, a już nadchodzi kampania do parlamentu europejskiego. Nie można narzekać na brak wrażeń, ale można przeoczyć ich kolejny etap.
Tymczasem wybory do parlamentu europejskiego są tej samej rangi jak te niedawne do rodzimego Sejmu. Używając i odmieniając przez wszystkie przypadki nazwę Unii Europejskiej, zapominamy, że to my sami, choć tylko w części, bo jej władze pochodzą od wszystkich obywatel Unii. Kogo zatem wybierzemy, taka okaże się orientacja polityczna Europy.
(Tomasz Miłkowski)
Zagłodzić

Od stycznia telewizja publiczna i spółki radiowe nie otrzymują należnych wpłat z abonamentów. Wpłaty wstrzymał przewodniczacy Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. W ten sposób wcielił w czyn ideę zagłodzenia mediów pod nowym kierownictwem, w jego ocenie powołanych w sposób budzący wątpliwości. Nie ma co ukrywać, że małe rozgłośnie znalazły się w szczególnie trudnej sytuacji. Do niedawna pretekstem wstrzymywania wypłat był brak wiążących decyzji o wpisaniu nowych kierownictw spółek medialnych do KRS. Teraz sytuacja się zmieniła. Sądy podjęły pozytywne decyzje i nic już nie powinno stać na przeszkodzie wypłatom. Ale pieniędzy nadal nie ma – prezes pozostaje nieugięty, choć to nie jego pieniądze.
(Tomasz Miłkowski)
Wykopki czy siew?

Trwa wymiana szefów ważnych instytucji kultury. W czwartek szef resortu odwołał dyrektorów: Instytutu Pileckiego – Magdalenę Gawin, Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej – Radosława Śmigulskiego, Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej – Jana Żaryna. Zapowiedział też odwołanie szefowej Instytutu Polonika – Doroty Janiszewskiej-Jakubiak. Decyzje te oprotestował były minister kultury Piotr Gliński, który w towarzystwie swego byłego zastępcy Jarosława Sellina określił te odwołania bezprawnymi. Nic to, że sam ustanawiał wspomnianych dyrektorów kierując się kryteriami politycznymi i wygodą rządzących. Teraz, zmieniwszy punkt siedzenia, zmienił punkt widzenia i broni zwolnionych przed polityczną nagonką. Tymczasem czas domniemanych wykopków, to czas porządkowania gospodarstwa, o które trzeba zadbać przed siewami.
(Tomasz Miłkowski)
Bezbarwnie

Wygląda na to, że mimo lokalnych pojedynków, wybory do samorządu zapowiadają się niemrawo. W mniejszych miejscowościach to nawet nie wybory, bo konkurencja wycięła się sama, nie podejmując próby walki.
Czy to oznaka braku zainteresowania sprawowaniem władzy na szczeblu pośrednim i najniższym, czy też może letniej temperatury wyborczej? Kto wie, skoro nawet sam Prezes wdział ubranko spolegliwego przyjaciela, który każdego rad by do serca przytulić? A może za dużo tej retoryki w rodzaju: nie było jeszcze tak ważnych wyborów, jeśli nie teraz, to kiedy itp., itd., trochę już zużytej i nadużytej. Cóż, demokracja bywa czasem nużąca. Co powiedziawszy – wzywam wszystkich do urn.
(Tomasz Miłkowski)
Niebieski Prus

Obok Złotego Prusa dla dziennikarzy starszych i Zielonego dla młodszych pojawił się Niebieski. Nie wiąże się z wiekiem laureatów, ale ich szczególną pozycją – honoruje dziennikarzy-wydawców, którzy łączą te dwa rodzaje aktywności zawodowej.
Wybór Mirosława Kulisia na pierwszego zdobywcę Niebieskiego Prusa wydaje się więcej niż trafiony. Może tak mi pisać nie wypada, członkowi Kapituły, ale to wielka radość nagradzać dziennikarza, który dzięki własnym wysiłkom, zaskakującym pomysłom i umiejętności pozyskiwania świetnych współpracowników osiągnął tak wiele. Wymyślony przez niego i wydawany od lat tygodnik „Angora” to rynkowy fenomen. Jak prorokuje laudator, Zbigniew Bajka, nawet jeśli prasa papierowa zacznie gasnąć, „Angora” będzie świecić do ostatka.
(Tomasz Miłkowski)
Mianujom mnie…

Jeszcze niedawno, w ubiegłym roku Grażyna Bułka nie mogła przedstawić w gmachu polskiego parlamentu swojego monodramu granego po śląsku „Mianujom mnie Hanka”. Marszałek Witek lakonicznie odparła na prośbę posła Kohuta z Rybnika, że „realizacja przedsięwzięcia nie będzie możliwa”. Wtedy była możliwa jedynie w parlamencie europejskim, ale wraz z nastaniem nowej władzy Grażyna Bułka doczekała się jednak prezentacji w Warszawie. Była to zapowiedź, że sprawa języka śląskiego, jego uznania i dopuszczenia do systemu edukacji ruszy z miejsca. I tak się stało. Koalicja 15 października dogadała się w tej sprawie i po debacie sejmowej projekt ustawy trafił do komisji sejmowej. Brawo ślonska godka!
(Tomasz Miłkowsk)i






