SATYRYKON LEGNICA 2025 rys. Valerii Momot - xxx
101 słów na piątek
Ping-pong trybunalski

Trybunał Julii Przyłębskiej w ostatnich latach umierał z nieróbstwa. Teraz z zadziwiającą szybkością podejmuje postanowienia w sprawach, które leżą poza zakresem jego kompetencji. Sędzia Andrzej Zoll zwraca uwagę, że Trybunał zamiast o zgodności ustaw z Konstytucją wypowiada się o indywidualnych decyzjach kadrowych. W ten sposób prowadzona jest swoista gra w ping-ponga. Jak tylko minister sprawiedliwości kogoś odwoła z zajmowanego stanowiska, jeśli tylko był ulubieńcem poprzedniej ekipy, może liczyć na postanowienie o wstrzymaniu realizacji tej decyzji do czasu rozpatrzenia sprawy przez Trybunał. Za pomocą tak zwanych postanowień zabezpieczających sędziowie trybunalscy próbują stworzyć wrażenie, że działają w Polsce dwa równoległe systemy stanowienia prawa.
(Tomasz Miłkowski)
Zamrażarka bis

Miało zamrażarki nie być. Uroczyście zapowiadał to marszałek Hołownia, a jednak zamrażarka działa. Poslanki lewicy tuż po utworzeniu nowego rządu złożyły dwa ważne projekty w sprawie liberalizacji prawa antyaborcyjnego. Piewszy znosił penalizację pomocy w usuwaniu ciąży, drugi przewidywał prawo do aborcji do 12 tygodnia. Minęły dwa miesiące i projekty nie ujrzały światła dziennego. Upomniał się o nie głośno Włodzimierz Czarzasty, ale Marszałek zaprzecza jakoby utknękły w zamrażarce, wynajdując kolejne preteksty przedłużania procedury: a to że brakuje czegoś w uzasadnieniu (już nie brakuje), a to że będzie projekt o referendum, a to że prezydent i tak zawetuje. Tymczasem kobiety mogą stracić cierpliwość.
(Tomasz Miłkowski)
Reset

Aleksander Macedoński rozwiązał problem węzła gordyjskiego za pomocą jednego trafnego cięcia: Ciach i po wszystkim! Marzenie, aby pójść w jego ślady, nie opuszcza gorących zwolenników przywrócenia normalności. Okazuje się jednak, że to nie takie proste, jak się wydaje. Stąd zapewne pojawiła się idejka tzw. resetu konstytucyjnego.Pomysł, najpierw wprowadzony niejako bocznymi drzwiami przez konfederatów, teraz powtarzany jest przez poważnych polityków. Nie wiem, czy to naiwna wiara w cudowną przemianę wczorajszych dekonstruktorów prawa i zawołanych niszczycieli Konstytucji w jej przykładnych zwolenników, czy myślenie życzeniowe. Lepiej szukać innych, racjonalnych rozwiązań, jak choćby nadzwyczajna komisja sejmowa ds. ładu medialnego, którą proponuje powołać minister kultury.
(Tomasz Miłkowski)
Przesilenie

Trudno przewidzieć, jakie jeszcze czekają nas konwulsje związane z rytuałem pożegnania foteli przez niedawną władzę, ale wygląda na to, że mamy za sobą przesilenie. Środowe przepychanki pod Sejmem pokazały, jak obojętne jest obywatelom to żenujące widowisko. Czy organizatorzy tej akcji wyciągną stosowne wnioski, nie wiem. Ale, tak czy owak, to oznaka psychicznego zdrowia. Ktoś nawet napisał, że wiadomości „19.30” są nudne. Nareszcie! Chwila, w której wiadomości polityczne zaczną być nudne, będzie chwilą wytchnienia i zaczątkiem nowych czasów. Na razie jednak o nudzie mowy być nie może, kiedy codziennie leją się z ust upadłych liderów skargi pełne trwogi i zagubienia. Tak szybko?
(Tomasz Miłkowski)
Marzenie o BBC

Zarząd Główny SDRP opublikował zwięzły projekt przebudowy polskich mediów publicznych na wzór i podobieństwo BBC autorstwa Marka Kulińskiego. W formie listu otwartego do przewodniczącego Sejmowej Komisji Kultury. Sądziłem, że wywoła to jakieś echa. I owszem, kilka osób zauważyło, że to interesujące. I tyle. Kuliński podsuwa idee i podstawowe założenia, ale jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach, o których warto i trzeba rozmawiać, jeśli zmiany w mediach publicznych mają być trwałe i oparte na solidnych podstawach, niezawisłe od czyjejś dobrej czy złej woli. Może czas takiej rozmowie nie sprzyja, ale czytajcie ten projekt i porozmawiajmy przynajmniej w mediach społecznościowych. Na dobry początek.
(Tomasz Miłkowski)
Kijek pogrubasić?

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Jednak opór stawiany przez zastępców prokuratora generalnego swojemu szefowi sprawia wrażenie, że mamy do czynienia z obroną Okopów Świętej Trójcy. Towarzyszy temu język wykrzywiający rzeczywistość. Pierwszy Obywatel mówi o „terrorze praworządności”, szef partii jeszcze niedawno sprawującej władzę o „torturach”, a chór pomniejszych bohaterów czasu minionego głosi bez zmrużenia oka, że przestępcy są „ludźmi kryształowymi”. To pomieszanie sensów byłoby nawet zabawne, gdyby nie zatrzymywało energii na jałowych sporach, mających uniemożliwić konieczną naprawę zepsutego państwa. Cóż, zawsze tak było: „Gruby można zestrugać, ale cienki, zje kaduka, kto grubszym zrobi!”, jak mawiał Pan Jowialski nie tylko o kijku.
(Tomasz Miłkowski)
Oliwa sprawiedliwa…

… (zawsze) na wierzch wypływa. Co do tego „zawsze” można żywić wątpliwości. Jednak nie tym razem. Po niemal dwóch latach grillowania Krzysztof Głuchowski, dyrektor Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie może odetchnąć z ulgą: Regionalna Komisja Orzekająca całkowicie uwolniła go od zarzutu o złamanie dyscypliny finansów publicznych, który uporczywie i bezpodstawnie wysuwał Urząd Marszałkowski.
Solidarność zespołu Słowaka, który stał murem za swoim dyrektorem i bronił prawdy, przyniosła dobre owoce. Tak naprawdę Urzędowi chodziło o przywołanie do porządku nieposłusznego dyrektora, który pozwolił Mai Kleczewskiej na wystawienie „Dziadów”, a Marii Peszek na koncert.
Rozum wrócił na swoje miejsce, a dyrektorowi i zespołowi teatru – chwała.
(Tomasz Miłkowski)
Piękny człowiek

Zmarł Janusz Majewski. Piękny człowiek i czuły artysta kina dobrze rozumiejący potrzeby widza. Odszedł po cichu i jakby niespodziewanie, bo niemal do ostatniej chwili można go było spotkać w teatrze albo na Facebooku. Kiedy odchodził, w Polsce w trwał wyścig obłudy w obronie wolnego słowa i wolności dla prawomocnie skazanych. Majewski nigdy nie walczył o wolność słowa na barykadach. On ją uprawiał, szukając w sztuce filmowej, w literaturze, jazzie ukojenia i radości. Dał temu wyraz w swoim pełnym czułości filmie „Ekscentrycy” (2015), który przypomniała telewizyjna Jedynka właśnie „odbita” w rąk ideologicznych fanatyków. To dobry znak powrotu hierarchii ważności na swoje miejsce.
(Tomasz Miłkowski)
Dwusądy

Można się było tego spodziewać, a przenikliwi znawcy prawa przestrzegali przed taką sytuacją, kiedy dojdzie do wewnętrznego konfliktu „konkurencyjnych” rozwiązań prawnych. Konkurencyjnych tylko pozornie, bo jedno z tych rozwiązań, przeforsowane za czasów sprawowania władzy przez PIS, jedynie wygląda podobnie do prawnie poprawnego, na co wskazywały już międzynarodowe trybunały – mowa o tzw. Izbie Kontroli Nadzwyczajnej, nieuznawanej za sąd ze względu na tryb jej wyłaniania. A jednak mimo tych orzeczeń, jak również orzeczeń dotyczących bezprawnego nieuznawania przez Trybunał Konstytucyjny prawa europejskiego, następowało i nadal praktykowane jest podejmowanie decyzji przez niewłaściwe organy. Grozi to chaosem prawnym, a nawet paraliżem decyzyjnym.
(Tomasz Miłkowski)
Taki dialog

Opinię zajmują kolejne akty emocjonującej walki o naprawę mediów publicznych, ale w tle też nieźle buzuje. Oto dyrektor Instytutu Książki poinformował redakcję miesięcznika „Dialog” (to pismo patronackie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego), że do końca marca wstrzymuje wydawanie czasopisma. Przypomnijmy, że spór wybuchł z chwilą nominacji Antoniego Wincha – wbrew opinii zespołu – na redaktora naczelnego miesięcznika poświęconego dramaturgii współczesnej. Na znak protestu zespół powołał do istnienia alternatywny „Dialog Puzyny”. W końcu Winch sam zrezygnował z kierowania pismem i kiedy miesięcznik mógł już wrócić do normalności, dyrekcja Instytutu postanowiła postawić na swoim, rozpisując konkurs na redaktora naczelnego. Taki dialog, jakie czasy.
(Tomasz Miłkowski)






