SATYRYKON LEGNICA 2025 rys.Mihatov-Mojmir-xxx
101 słów na piątek
Co by tu jeszcze spie…

Nieśmiertelna pieśń Wojciecha Młynarskiego „Co by tu jeszcze spie…, Panowie” może zostać uznana za hymn firmy „Weto i weto”, mieszczącej się w Pałacu Namiestnikowskim przy Krakowskim Przedmieściu, a trudniącej się wpychaniem szpil w prace rządowe. Wszystko jedno w jakiej sferze, każdy obszar wydaje się atrakcyjny, byle tylko wykazać, że źle się dzieje w państwie duńskim pod rządami „najgorszego z premierów w historii”.
No, chyba, że akurat lokator Pałacu Namiestnikowskiego ma się spotkać z Najważniejszym Przyjacielem zza Oceanu albo jego wysokim przedstawicielem, bo wtedy okazuje się, że państwo polskie ma się wcale dobrze, by nie powiedzieć: kwitnąco.
Wiadomo: punkt widzenia – punkt siedzenia.
(Tomasz Miłkowski)
Krzepiące słówka

Powtarza się to co dwa lata, czyli w rytmie olimpiad letnich i zimowych. Zapierająca dech inauguracja, artystyczne wyścigi na najwyższym poziomie, przemarsz zawodników, a potem clou, czyli zapalenie znicza. Oczywiście, poprzedzone przemowami. Tak też było i w tym roku. Było imponująco, pięknie i wzniośle. Przemówienia przewodniczących Komitetu Olimpijskiego i Komitetu Organizacyjnego ulatywały w niebo od słów ciepłych, krzepiących, niemal czułych. Cóż, dobrze pomarzyć od czasu do czasu o świecie poza mrowiem konfliktów, sprzeczności, wojen, przemocy i nienawiści. Taka jest ze swej istoty idea olimpijska. Ale są jeszcze regulaminy. Okazuje się, że zawodnikom nie wolno opłakiwać ofiar wojen. Za to grozi dyskwalifikacja.
(Tomasz Miłkowski)
Połajanki

Tego jeszcze nie było, przynajmniej za naszych czasów. Bo w przeszłości i owszem, posłowie ościennych państw poczytywali za swój obowiązek wypowiadać się zdecydowanie i nakierować niekoniecznie rozumnych maluczkich na jedynie słuszną drogę.
Czy to oznacza otwarcie kolejnej puszki Pandory (a nie z Pandorą, jak sugerował pewien minister), nie wiem. Ale bardzo to zasmucające, że dochodzi do tak wyraźnego naruszenia dobrych obyczajów dyplomatycznych. Pewnie, jak to już nieraz bywało, wszystko rozejdzie się po kościach. A jeśli nie? Trudno będzie pozostawać w pozycji biernej. Szczególnie niedogodna to pozycja dla prawicy. Zawsze tak gromko wzywała do wstawania z kolan, a na kolana ją ciągnie.
(Tomasz Miłkowski)
Niepokój

Prawie jak opera mydlana. Albo dąsy w piaskownicy. Najpierw wyglądało to na błąd techniczny, potem było dość zabawnie, ale na koniec coraz smutniej.
Czy tak zawsze muszą kończyć drogę nowe projekty polityczne, czy nie mają szans dłuższego trwania i wypróbowania sił, nim rozsadzą je wewnętrzne tarcia i brak doświadczenia? Może nie wszystko stracone, może chwila spokojnej refleksji pomoże wybrnąć z tej sytuacji. Komentatorzy myślą z troską o Polsce 2050, bo na oczach wszystkich okazuje bezradność wobec kryzysu, którego nikt jej nie narzucił ani nie spowodował z zewnątrz. Pewnie podobnie myślą członkowie koalicji, świadomi, że przecież tak wiele zależy od umiejętności porozumienia.
(Tomasz Miłkowski)
Rada (nie)pokoju

Różnych sposobów chwytają się ludzie, aby zapobiec nieszczęściom. Mark Twain radził zjeść na śniadanie żywą żabę – to gwarancja, że tego dnia już nic gorszego cię nie spotka.Uczestnicy forum ekonomicznego w Davos spodziewali się najgorszego wobec stanowczych zapowiedzi prezydenta Trumpa w sprawie Grenlandii – katastrofy na skalę światową. Na razie burza przeszła bokiem, zamian gwałtownego starcia mamy miękkie lądowanie, a na osłodę uroczyste otwarcie Rady Pokoju, która wyskoczyła niczym królik z kapelusza.Sceptycy powiadają, że to raczej rada niepokoju, najlepiej więc trochę się przyczaić i poczekać, co z tego wyniknie. A nuż coś nie tak fatalnego jak żywa żaba na śniadanie.
((Tomasz Miłkowski)
Zaproście mnie do stołu

Chodzi za mną ta piosenka, którą Elżbieta Wojnowska wyśpiewała nagrodę za interpretację w Opolu (1984). Nic dziwnego, że chodzi, skoro za kilka dni czeka nas spotkanie noworoczne dziennikarzy, a Elżbieta Wojnowska, matkująca Nagrodzie Młodych im. Ibisa, którą przyznaje Oddział Warszawski SDRP, zapowiedziała, że na spotkanie wpadnie.
Noworoczne spotkania maja długoletnią tradycje. To dobry obyczaj. Nawet najsłodszy sms czy czuły mail nie zastąpi spotkania twarzą w twarz, choćby raz do roku. Nic dziwnego, że cieszą się powodzeniem, że się na nie czeka, nawet o nie dopytuje, bo można spotkać przyjaciół, dawno nie widzianych, poznać nowych. Może trafi się jakiś wojażer? Kto wie.
(Tomasz Miłkowski)
Niespodziewana zmiana miejsc.

Takie rzeczy zdarzają się tylko w koszmarach sennych. Zasypiasz w swoim łóżku, a budzisz się zupełnie gdzie indziej. Wprawdzie prezydent Trump uprzejmie proponował uzurpatorowi Maduro podjęcie ucieczki zawczasu, ale ambitny włodarz Wenezueli nie skorzystał z propozycji.
Sama akcja delokalizacji Maduro wywarła silne wrażenie, zwłaszcza na generałach i innych mężczyznach stęsknionych za wojaczką. Ale co tu kryć: nie tędy wiedzie droga do krainy demokratycznej szczęśliwości. Donald Trump to nie pierwszy lokator Białego Domu, który autoryzuje takie ryzykowne przedsięwzięcia. Dość wspomnieć aresztowanie prezydenta Panamy i postawienie go przed sądem amerykańskim, by nie sięgać dalej.Zawsze pod spodem brzęczała forsa i surowce. Teraz też.
(Tomasz Miłkowski)
Nic się nie stało

Taka tradycja. Końcówka roku, święta, sylwester wytrąca z normalnego biegu, świat na urlopie. Z mediów płyną podsumowania i prognozy, kto żyw przeistacza się we wróżbitę. Mniej odpowiedzialni przyjmują zobowiązania, że od nowego roku, to od razu… A potem ani razu. Taki zwyczaj.Tak naprawdę nic się nie stało: zegary zrobiły swoje, stare kalendarze wylądowały w koszach i od teraz z czystą (?) kartą wstępujemy na nieskalaną (?) ziemię. Brzmi pięknie, choć wiemy, że nieprawdziwie. Taka pociecha w każdych czasach: i tych lepszych, i tych gorszych, jak dla kogo. Najważniejsze, żeby się nie zwieść usypiającym prognozom. Czyli, jak we zwyczaju: Oby nam się!
(Tomasz Miłkowski)
Demontaż

W przeddzień świąt Główny Lokator Pałacu Namiestnikowskiego dokonał przemeblowania. Nikt nie może odmawiać Lokatorowi prawa do urządzania wnętrza domu, nawet jeśli to lokum tymczasowe. Rzecz jednak w tym, że nie było to przemeblowanie rutynowe, ale w istocie symboliczne. Lokator postanowił bowiem pozbyć się z Pałacu mebla nie tylko wyjątkowego ze względu na rozmiary, ale na swoją rangę historyczną, a mianowicie zarządził demontaż Okrągłego Stołu. Tego Stołu.
Demontaż odbywał się przy włączonych kamerach i towarzyszył mu komentarz Lokatora, który z ukontentowaniem stwierdził, że w ten sposób skończyła się właśnie epoka postkomunistyczna. Zatem ogłosił zwycięstwo Konserwy, czyli wyższość Puszki nad Zawartością. Żałosne widowisko.
(Tomasz Miłkowski)
Półmetek

Jak sam nazwa wskazuje, to nie meta, ale „pół’, czyli pół dystansu, a do osiągnięcia mety, czyli końca kadencji parlamentu droga daleka. Tymczasem chór publicystów i pomniejszych komentatorów jął labidzić niczym chór z Mickiewiczowskich „Dziadów”: Co to będzie, co to będzie”. Chyba przedwcześnie.
Wprawdzie dwaj koalicjanci, którzy występowali razem, ale potem wzięli rozwód, Polska 2050 i PSL rzeczywiście słabo wypadają w kolejnych sondażach, ale może wiadomości o ich pogrzebie są lekko przesadzone. Po pierwsze dla PSL to nie pierwszyzna, nie z takich opałów wychodził, w sondażach zaniżany, a w wyborach znacznie lepszy. A po drugie, Polska 2050 to teraz wielka enigma.
(Tomasz Miłkowski






